Po raz pierwszy w historii tego konkursu wybory najpiękniejszej Polki odbyły się bez udziału publiczności i przy zachowaniu obowiązującego reżimu sanitarnego. Organizatorzy zadbali jednak, by gala z 17 stycznia zrobiła jak najlepsze wrażenie. Pomóc w tym miał występ Moniki Lewczuk.
Wokalistka przygotowała na tę okazję covery dwóch utworów Dua Lipy "Don’t Start Now" oraz "Levitating". Przed programem bardzo się cieszyła z otrzymanej szansy, na próbach wszystko poszło zgodnie z planem. Ale występ na żywo to zupełnie co innego, nawet jeśli w studiu nie ma tłumu widzów.
Po jej występie na gali w mediach społecznościowych nastąpił wysyp negatywnych komentarzy. Choć Lewczuk czuła się na pewnie, to zdarzyło jej się zafałszować, a nawet zapomnieć słów piosenki.
Miss Polski Wirtualnej Polski 2020. Rozmowa z Laurą Wycichowską
"Ja poproszę odszkodowanie za występ Lewczuk, bo mnie uszy bolą. Chcę to odzobaczyć", "Pani Monika Lewczuk właśnie profanuje piosenki Dua Lipa na Polsacie. Nawet nie zna tekstu" – pisali rozgniewani widzowie na Twitterze.
Tuż po występie Lewczuk tłumaczyła, że winą jej pomyłek mógł być zbyt głośny odsłuch. Ale nie chciała niczego przesądzać, zanim nie zobaczy nagrania z występu. Później zwróciła się do fanów na InstaStories.
Mam świadomość pomyłki tekstowej, która na pewno nie wpłynęła na moje samopoczucie i luz podczas występu, ale traktuje go też jako lekcje i przetarcie szlaku, jeżeli chodzi o występy w TV, których miałam do tej pory dość niewiele – mówiła 32-latka.