Większość oddałaby go na złom. Ale ten samochód jest warty krocie
Ktoś kojarzy?
Wiele brytyjskich marek samochodów z lat 60. już od dawna nie istnieje. Czasem nie mamy nawet pojęcia, że takie samochody jeździły kiedykolwiek po drogach. Właśnie tak jest w przypadku wyjątkowej wyścigówki Costin-Nathan Works (nazwa od nazwiska twórcy). Auto niszczało przez ostatnie 45 lat i teraz zostało sprzedane za krocie.
Pionierzy
Wyścigówka zadebiutowała w styczniu 1966 roku. Zrobiono ją ze sklejki, stali i aluminium. Użycie tego ostatniego było czymś zupełnie nowym, ponieważ konkurencja skupiała się w tym czasie głównie na włóknie szklanym.
Malutki motor
Sercem był bardzo mały silnik – Hillman Imp o pojemności zaledwie 998 cm3 i mocy około 100 KM. To jednak wystarczało, ponieważ całe auto ważyło ok. 320 kg. Costin-Nathan Works wyróżniał się na tle konkurencji także innymi elementami. Zamontowano w nim w pełni niezależne zawieszenie, tarczowe hamulce i magnezowe felgi.
Nowy właściciel
W pierwszych latach swojego istnienia wyścigówka odnosiła duże sukcesy. Wielokrotnie zajmowała pierwsze miejsca w zawodach. Apetyt rósł jednak w miarę jedzenia i Nathan sprzedał swoje auto. Szukał funduszy na start w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.
Mocniejszy silnik
Wyścigówka trafiła do Chrisa Meeka, który zamontował tam mocniejszy silnik Lotusa i przerobił nadwozie z wersji Spyder na GT. Pech chciał, że samochód po tych modyfikacjach nie odnosił już większych sukcesów.
Jest nadzieja
W 1971 auto poszło w odstawkę i trafiło do garażu, gdzie stało do teraz. Efekt? Niestety, opłakany. Samochód nie jeździ i wygląda, jakby miał trafić na złom. To jednak tylko pozory.
Świetlane perspektywy?
Przedstawiciele domu aukcyjnego H&H, który właśnie sprzedał to auto twierdzą, że Costin-Nathan Works jest świetną bazą do renowacji i po niej stanie się niezwykle pożądanym klasykiem.
Ogromne pieniądze
Klienci najwidoczniej połknęli haczyk. Eksperci przewidywali, że wyścigówka sprzeda się za 25-30 tys. funtów (130-155 tys. zł). Tymczasem nowy właściciel za auto, które nie jeździ i wymaga ogromnego nakładu pracy i pieniędzy, zapłacił na licytacji aż 71 tys. funtów (ok. 370 tys. zł). Musi widzieć w nim naprawdę ogromny potencjał.