14-letnia Natalia umierała na mrozie. Ojciec zeznawał w sądzie

Karol Osiński
(zdj. podgl.).(zdj. podgl.).
Źródło zdjęć: © Getty Images | Chris Ryan

14-letnia Natalia z Andrychowa zmarła w listopadzie 2023 r. po tym, jak w stanie hipotermii została odnaleziona na śniegu. Jej ojciec zeznał przed sądem w Wadowicach, że wielokrotnie prosił policjantów o pomoc w odnalezieniu córki i namierzeniu jej telefonu. Na ławie oskarżonych zasiada trzech funkcjonariuszy, którym prokuratura zarzuca niedopełnienie obowiązków.

W poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Wadowicach odbyła się druga rozprawa w procesie dotyczącym śmierci 14-latki. Wśród przesłuchiwanych świadków był jej ojciec, który szczegółowo opowiedział o poszukiwaniach córki.

Ojciec Natalii wielokrotnie prosił policję o pomoc

Natalia wyszła rano do szkoły w Kętach, ale po pewnym czasie zadzwoniła do ojca. Powiedziała mu, że robi jej się ciemno przed oczami, widzi podwójnie i leży na ziemi. Mężczyzna natychmiast ruszył w stronę przystanku, z którego córka miała jechać do szkoły. Próbował też do niej dzwonić, ale nie odbierała.

Gdy nie znalazł jej na przystanku, zaczął szukać jej innymi drogami. W poszukiwania zaangażowali się również jego znajomi. Wspólnie pojechali do szkoły w Kętach, gdzie dowiedzieli się, że dziewczynka nie dotarła na lekcje.

Ojciec skontaktował się ze służbami ratunkowymi, a następnie zadzwonił na policję. Jak relacjonował w sądzie, polecono mu zgłosić zaginięcie córki.

"Prosiłem, aby namierzyć jej telefon"

Mężczyzna udał się do komisariatu w Andrychowie, gdzie – jak zeznał – spędził około dwóch godzin, czekając na przyjęcie przez funkcjonariusza.

– Co chwilę powtarzałem policjantom, co się wydarzyło i że się boję, iż dziecko może leżeć w śniegu. Czekając, aż mnie przyjmie policjant, z dziesięć razy podchodziłem do tego okienka i powtarzałem słowa córki. Prosiłem, aby namierzyć jej telefon, dopóki jest aktywny – mówił ojciec Natalii.

Podkreślał, że procedury się przedłużały. Po opuszczeniu komisariatu ponownie ruszył na poszukiwania. W pobliżu supermarketu zauważył znajomego klęczącego na śniegu i trzymającego dziewczynkę.

– Bałem się, że to moja córka, ale niestety to się potwierdziło. Gdy podbiegłem do niego, on podnosił z ziemi Natalię. Była nieprzytomna – zeznawał.

Dziewczynę reanimowano w sklepie, a następnie przewieziono do szpitala. Było już po godzinie 13. Ojciec wspomniał również, że w międzyczasie policjanci pojawili się w ich domu, by sprawdzić, czy Natalia nie schowała się w piwnicy.

Natalia zmarła dzień po odnalezieniu

Do tragedii doszło 28 listopada 2023 r. Tego dnia panował silny mróz, a 14-latka źle się poczuła w drodze do szkoły. Przez telefon przekazała ojcu, że nie wie, gdzie się znajduje. Później kontakt z nią się urwał.

Dziewczynę odnaleziono około pół kilometra od komisariatu w Andrychowie. Najpierw trafiła do szpitala w Wadowicach, a następnie do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się jej uratować. Zmarła następnego dnia.

Biegli ustalili, że przyczyną śmierci był obrzęk mózgu spowodowany krwawieniem śródmózgowym.

Trzech policjantów na ławie oskarżonych

Zarzuty w sprawie usłyszało trzech funkcjonariuszy: dyżurny i ówczesny komendant komisariatu w Andrychowie, a także policjant pełniący służbę dyżurną w Kętach.

Według prokuratury funkcjonariusze, mimo informacji o okolicznościach zaginięcia dziewczynki i możliwym zagrożeniu jej życia, nie podjęli wymaganych działań. Śledczy zarzucają im między innymi niewłaściwe zorganizowanie poszukiwań, nieskierowanie policyjnych patroli w teren oraz niezarządzenie niezwłocznego namierzenia telefonu nastolatki.

Prokuratura uznała, że niedopełnienie obowiązków doprowadziło do nieumyślnego narażenia małoletniej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Policjanci nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Grozi im do trzech lat więzienia. Kolejną rozprawę wyznaczono na 16 listopada.

Wybrane dla Ciebie