Psy zagryzły grzybiarza. Były policjant przed sądem. Oto co mu grozi

Przed sądem w Zielonej Górze rozpoczął się proces Piotra M. Psy byłego policjanta zagryzły grzybiarza w 2025 roku. Mężczyzna odpowiada za znęcanie się nad zwierzętami, a także za powodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Marcina B., skutkującego śmiercią. Grozi mu dożywocie. Piotr M. nie przyznaje się do winy.

Były policjant stanął przed sądem. Jego psy zagryzły grzybiarzaByły policjant stanął przed sądem. Jego psy zagryzły grzybiarza
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | STUART OWEN
Marcin Lewicki

Do tragedii na MOP-ie Racula (woj. lubuskie) doszło 12 października 2025 roku. Kierowca tira Marcin B. zatrzymał się tam na obowiązkową przerwę. Wybrał się na grzyby do pobliskiego lasu, aby odpocząć po pracy.

Gdy mężczyzna chodził po lesie, rzuciły się na niego trzy owczarki niemieckie. Agresywne zwierzęta uciekły z pobliskiej strzelnicy. Szarpały postawnego 46-latka. Marcin B. trafił do szpitala w krytycznym stanie. Z ustaleń śledczych wynika, że miał 50 ran szarpanych i kąsanych. Zwierzęta wyszarpały mu nawet mięśnie.

46-latkowi nie pomogło nawet amputowanie wszystkich kończyn. Zmarł po kilku dniach walki o życie. Bezpośrednią przyczyną zgonu była infekcja po zdarzeniu.

W toku śledztwa okazało się, że właścicielem agresywnych psów jest Piotr M.. 55-latek to były policjant, który prowadzi strzelnicę. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna nie tylko ignorował zachowanie zwierząt, ale wręcz potęgował agresję. Miał m.in. głodzić zwierzęta, ograniczać im dostęp do wody i znęcać się fizycznie nad psami.

Śledczy uznali, że Piotr M. powinien odpowiadać za znęcanie się nad zwierzętami oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Marcina B., skutkującego śmiercią. Grozi mu za to od 5 lat pozbawienia wolności do nawet dożywocia.

W poniedziałek (26 października) rozpoczął się proces mężczyzny. "Fakt" donosi, że oskarżony nie przyznał się do winy. Twierdzi, że zarówno zwierzęta jak i strzelnica były dobrze zabezpieczone. Uważa, że owczarki nigdy wcześniej nie zrobiły nikomu krzywdy.

Świadkowie cytowani przez "Fakt" zeznali jednak coś zupełnie innego. Psy miały m.in. zaatakować kobietę z dzieckiem przed atakiem na Marcina B. Jednemu z mężczyzn odgryzły też ucho.

Wybrane dla Ciebie