346 dni na froncie. Zabił 23 Rosjan na wojnie

Przez 346 dni niemal nie opuszczał ciasnej ziemianki na linii frontu w rejonie Czasiw Jaru. Ukraiński żołnierz Serhij Krynycki każdego dnia mierzył się z ostrzałem i trudnymi warunkami wojny. Za swoją postawę i odwagę otrzymał później najwyższe odznaczenie wojskowe Ukrainy.

.346 dni na froncie. Zabił 23 Rosjan na wojnie
Źródło zdjęć: © 24. Samodzielna Brygada Zmotoryzowana
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Według Reutersa Serhij Krynycki przebywał na pozycji od 20 kwietnia 2025 r. do 31 marca 2026 r., żyjąc w ziemiance o wymiarach 3 na 4 m.
  • Agencja obejrzała 22 nagrania wideo z telefonu żołnierza i rozmawiała z nim po zakończeniu służby.
  • W maju prezydent Wołodymyr Zełenski wręczył Krynyckiemu medal "Bohater Ukrainy".

Codzienność na pierwszej linii frontu w rejonie Czasiw Jaru niewiele przypominała krótkie starcia znane z nagrań. Jak opisuje Reuters, ukraiński żołnierz Serhij Krynycki przez wiele miesięcy żył w ciasnej ziemiance, a jego dni wyznaczały kolejne rosyjskie ataki, ostrzały i krótkie chwile względnego spokoju.

Po zakończeniu służby przyznał również, że tak długi pobyt na froncie pozostawił po sobie ogromne obciążenie psychiczne.

Jak relacjonował Krynycki, rosyjscy żołnierze nacierali co kilka dni, najczęściej w niewielkich, dwu- lub trzyosobowych grupach. Zdarzało się, że podchodzili na zaledwie 20 metrów od ukraińskich pozycji, zanim obrońcy otwierali ogień. Wojskowy powiedział, że podczas swojej służby z bliskiej odległości zabił 23 rosyjskich żołnierzy.


WIDEO
Patrzcie na maskę auta 20-latki. Pożałowała. Marny finał


Jedno z pierwszych starć szczególnie zapadło mu w pamięć. Krynycki wspominał rannego rosyjskiego żołnierza, który sprawiał wrażenie, że chce się poddać. Chwilę później miał jednak wycelować w niego z karabinu, zmuszając ukraińskiego obrońcę do natychmiastowej reakcji.

No, zareagowałem. Przestał we mnie celować - mówił Krynycki, cytowany przez Reutersa.

Nagrania z telefonu i 22 wideo Reutersa

Mimo ekstremalnych warunków Serhij Krynycki dokumentował swoją codzienność. Telefonem nagrywał krótkie filmy pokazujące życie w ciasnej ziemiance, a – jak podaje Reuters – urządzenie czasami ładował bateriami wyjętymi ze strąconych rosyjskich dronów. Agencja przeanalizowała 22 nagrania przekazane przez jego jednostkę, a po zakończeniu służby przeprowadziła z żołnierzem szczegółowy wywiad.

Walka to nie była jedynym przeciwnikiem ukraińskich żołnierzy. Równie trudne okazywały się mróz, brak regularnych dostaw i wyczerpujące warunki życia na pierwszej linii. Żołnierze uszczelniali ziemianki przed lodowatymi przeciągami, warty skracano do dwóch godzin, a na kolejne zaopatrzenie zdarzało się czekać nawet trzy lub cztery dni. Aby przetrwać, Krynycki zbierał żywność i przydatne przedmioty znalezione przy ciałach poległych rosyjskich żołnierzy.

W marcu 2026 r. dron ranił w nogę jego kolegę. Krynycki ściągnął go do ziemianki i założył opaskę uciskową, ale jak relacjonował Reuters, na ratunek było już za późno.

Rano jeszcze razem żartujecie. A wieczorem - już słychać bramy raju - opowiadał.

Niedługo później Serhij Krynycki otrzymał przez radio rozkaz opuszczenia pozycji. Było to związane ze zbliżaniem się rosyjskich sił. Żołnierz dołączył do kilku ukrywających się w okolicy piechurów, a następnie pokonał niebezpieczną trasę do bezpieczniejszego miejsca oddalonego o około 25 kilometrów.

Był już skrajnie wyczerpany po 346 dniach spędzonych niemal bez przerwy pod ziemią. Kilka miesięcy później prezydent Wołodymyr Zełenski odznaczył go medalem "Bohater Ukrainy". Po powrocie do Kramatorska Krynycki otwarcie mówił o psychicznych konsekwencjach wojny. - Wielu chłopaków straciło rozum - przyznał.

Wybrane dla Ciebie