Afera. Takie kontakty z trzema osobami? Ostra reakcja kongresmenki

Lauren Boebert stanowczo zaprzeczyła zarzutom, według których miała utrzymywać relacje seksualne z trzema obecnymi lub byłymi pracownikami swojego biura. Republikańska kongresmenka opublikowała nagranie, w którym ostro skrytykowała media opisujące sprawę.

Lauren Boebert Lauren Boebert
Źródło zdjęć: © Instagram
Mateusz Domański

Sprawa zaczęła się od dokumentu złożonego przez Davida Wheelera z organizacji American Muckrakers. Według "Colorado Times Recorder" zawiera on twierdzenia, że Boebert miała utrzymywać relacje seksualne z trojgiem podwładnych - dwiema kobietami i mężczyzną.

Wheeler twierdzi również, że kongresmenka miała doprowadzić do wypłacenia 200 tys. dolarów jednej z osób, aby nie składała skargi. Zarzuty nie zostały potwierdzone, a Boebert zdecydowanie im zaprzecza.

39-latka opublikowała na X nagranie, w którym zarzuciła dziennikarzom bezrefleksyjne powielanie oskarżeń.

Przekroczyliście granicę - powiedziała, argumentując, że publikacje uderzyły również w jej współpracowników i ich rodziny.
Wszyscy prowadziliście kampanię oszczerstw i nazywaliście to newsami - grzmiała.

Jednocześnie oceniła, że pojawiające się informacje to "obrzydliwe bzdury".

Stanowcza reakcja na zarzuty

Boebert określiła zarzuty jako fałszywe i przekonywała, że media nie sprawdziły dokładnie zasad działania komisji etyki Izby Reprezentantów.

Biuro Boebert wcześniej przekazało "Us Weekly", że w oskarżeniach "nie ma ani krzty prawdy" i określiło całą sprawę jako politycznie motywowaną próbę wykorzystania procedur etycznych do wywołania medialnego skandalu. Wheeler i Boebert pozostają w konflikcie od kilku lat.

Regulamin Izby Reprezentantów zabrania członkom Kongresu utrzymywania relacji seksualnych lub intymnych z pracownikami znajdującymi się pod ich bezpośrednim nadzorem.

Na obecnym etapie opisywane twierdzenia wobec Boebert pozostają zarzutami zawartymi w złożonym dokumencie, a nie ustaleniami komisji.

Wybrane dla Ciebie