Do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę w Skorogoszczy pod Brzegiem. Para, która była razem od wielu lat, właśnie wzięła ślub. Dzień później, około godz. 4, policjanci zostali wezwani do awantury domowej. Na miejscu znaleźli ciało 41-letniej kobiety.
Jak podaje nto.pl, funkcjonariusze zatrzymali 47-letniego męża zmarłej. Mężczyzna do tej pory nie został jednak przesłuchany i nie usłyszał zarzutów, ponieważ nie pozwala na to jego stan zdrowia. Na jego ciele również stwierdzono obrażenia (na razie nie ujawniono, w jaki sposób powstały), a obecnie przebywa w placówce medycznej.
Przepisy Kodeksu Postępowania Karnego pozwalają na skierowanie wniosku o tymczasowy areszt przed ogłoszeniem zarzutów - wyjaśniła w rozmowie z serwisem Agnieszka Bucheld, prokurator rejonowa w Brzegu.
Dodała, że w takim przypadku prokurator ma siedem dni na przeprowadzenie czynności z zatrzymanym.
Nie tylko siekiera?
Śledczy zabezpieczyli przedmioty, które mogły posłużyć do zadania śmiertelnych obrażeń. Według nieoficjalnych ustaleń nto.pl jedną z najbardziej prawdopodobnych wersji jest użycie siekiery. Prokuratura podkreśla jednak, że ostateczne wnioski będzie można wyciągnąć dopiero po sekcji zwłok.
Oględziny ciała wskazują, że mogło dojść do użycia więcej niż jednego narzędzia - poinformowała prok. Bucheld.
W domu znajdowały się dzieci. Według ustaleń nto.pl najprawdopodobniej nie widziały samego momentu śmiertelnego ataku.
"Bywał porywczy"
Nie wiadomo, co dokładnie sprawiło, że noc poślubna pary skończyła się tragedią. Serwis nto.pl twierdzi, że wcześniej w tej rodzinie nie dochodziło do zdarzeń, które kończyłyby się wezwaniem policji.
Zatrzymany mężczyzna bywał jednak porywczy, a w chwili zatrzymania miał być kompletnie pijany - zrelacjonowano.