Najważniejsze informacje
- Według doniesień Bloomberga Władimir Putin ma opierać utrzymanie władzy na FSB, która dostała bardzo szerokie uprawnienia.
- Za kolejny sygnał nowej fali represji rozmówcy agencji uznają postawienie zarzutu terroryzmu współzałożycielowi Telegrama, miliarderowi Pawłowi Durowowi.
- W tle są m.in. działania drugiego departamentu FSB, nowe sprawy karne i podpisana w tym tygodniu ustawa uderzająca w antywojennych Rosjan za granicą.
Coraz więcej wskazuje na to, że w Rosji rośnie strach przed kolejnymi represjami. Jak podaje Bloomberg, obawy mają już nie tylko przeciwnicy Kremla, ale także przedsiębiorcy i część państwowych urzędników.
Władimir Putin przez lata starał się zachować równowagę między wpływowymi służbami a ludźmi odpowiedzialnymi za gospodarkę. Teraz ma coraz częściej stawać po stronie tych, którzy chcą większej kontroli nad biznesem i społeczeństwem.
Rozmówcy Bloomberga twierdzą, że wpływy FSB cały czas rosną, a część ważnych urzędników traci swoją pozycję. Wśród nich wymieniany jest Siergiej Kirijenko, któremu przypisuje się nieudane działania Rosji w Armenii, Mołdowie i na Węgrzech.
WIDEOPiS o deportacji niepracujących Ukraińców. Ministra reaguje
Zdaniem rozmówców agencji symbolem nowej fali represji jest sprawa współzałożyciela Telegrama, Pawła Durowa. Rosyjskie władze postawiły mu zarzuty związane z terroryzmem. Według źródeł za sprawą stoi drugi departament FSB, a celem ma być wywarcie większej presji na komunikator Telegram.
Paweł Durow, który od lat mieszka poza Rosją, odrzucił te oskarżenia. Napisał, że rosyjskie władze uznały go za terrorystę, ponieważ nie zgodził się na ich żądania dotyczące masowej inwigilacji i cenzury.
Rosja ogłosiła mnie terrorystą za odmowę spełnienia jej żądań masowej inwigilacji i cenzury - napisał Paweł Durow.
Alarm w otoczeniu Putina. Rosyjskie elity mają obawy
Bloomberg opisuje również działania rosyjskich władz wobec osób krytykujących wojnę i Kreml. Były prorządowy bloger Ilja Riemiesło po zatrzymaniu w Petersburgu za publikowanie rzekomo fałszywych informacji o armii trafił do szpitala psychiatrycznego.
Z kolei antywojenny polityk Borys Nadieżdin został skazany za "ekstremizm" po opublikowaniu zdjęcia zmarłego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. W tym tygodniu poinformował, że uciekł do Francji po tym, jak rosyjskie władze uznały go za "zagranicznego agenta".
Nowe działania mają dotknąć także Rosjan, którzy wyjechali z kraju. Władimir Putin podpisał ustawę, która pozwala m.in. zamrażać ich majątek w Rosji, blokować dostęp do usług państwowych i bankowych przez internet oraz odmawiać przedłużenia paszportów za granicą.
Na sytuację w Rosji zwracają uwagę także eksperci. Socjolożka Ella Paniejach z New Eurasian Strategies Centre oceniła, że w kraju panuje atmosfera strachu. - Wszyscy są przerażeni, bo nikt nie wie, po kogo przyjdą - powiedziała.
Podobną opinię wyraziła Tatiana Stanowaja z Carnegie Russia Eurasia Center. Jej zdaniem największym problemem jest to, że rosyjskie władze straciły kontakt z rzeczywistością. Dodała, że skupienie Władimira Putina na podporządkowaniu Ukrainy utrudnia skuteczne rządzenie państwem.