Do groźnego wypadku doszło w niedzielę, 16 sierpnia, ok. godz. 9 na jednej z posesji w Boćkach. Jak podaje TVN24, policja otrzymała zgłoszenie o potrąceniu małego chłopca w czasie manewru cofania samochodem z podczepioną przyczepką. Czterolatek znalazł się pod kołami tej przyczepy.
Na miejscu za kierownicą siedział ojciec poszkodowanego dziecka. To on wezwał pomoc, a ratownicy przetransportowali chłopca śmigłowcem do szpitala.
Dziecko pozostaje pod opieką naszej kliniki. Na razie jest leczone z powodu stłuczenia płuc. Myślę, że nie będzie wymagało interwencji chirurgicznej - powiedziała na antenie TVN24 prof. dr hab. Ewa Matuszczak z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Boćki: ojciec znów potrącił dziecko. Wcześniej zginął 10-miesięczny syn. Zarzuty dla 47-latka po wypadku w Boćkach
Policjanci zatrzymali 47-latka. Według relacji nadkomisarz Agnieszki Dąbrowskiej z Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim dla TVN24, mężczyzna tłumaczył, że wykonywał prace na posesji i chciał przestawić auto. Miał też przekonywać, że nie wie, jak dziecko znalazło się przy przyczepce, bo był pewien, że chłopiec przebywa w domu.
Sprawca przyznał się do winy. Jak podaje stacja, postawiono mu zarzut narażenia dziecka, nad którym sprawował opiekę, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Za ten czyn grozi mu do pięciu lat więzienia.
Ten sam mężczyzna i śmiertelny wypadek z 2023 r.
TVN24 ustalił, że niemal trzy lata wcześniej na tej samej posesji doszło do jeszcze jednego potrącenia z udziałem tego samego ojca. Informację tę potwierdził stacji Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.
Prokurator przekazał, że poprzedni wypadek wydarzył się 26 sierpnia 2023 r., a obecny 16 sierpnia. W obu przypadkach mężczyzna prowadził ten sam samochód terenowy. Różnica dotyczyła tego, co przejechało dziecko: teraz była to lekka przyczepka, wtedy bezpośrednio sam pojazd.
Według ustaleń prokuratury oba zdarzenia miały charakter nieszczęśliwy i wynikały z braku ostrożności ze strony ojca.
Jak zakończyła się sprawa po śmierci 10-miesięcznego dziecka
W 2023 r. 10-miesięczne dziecko nie przeżyło odniesionych obrażeń. Tego dnia rodzina planowała wspólne wyjście na lody. Ojciec chciał jedynie przestawić samochód z bardziej oddalonej części posesji bliżej domu. Podczas manewru usłyszał uderzenie. Dopiero gdy wysiadł z auta, zdał sobie sprawę, że doszło do potrącenia jego malutkiego syna. Jak ustaliła prokuratura, niemowlę niezauważenie opuściło dom i, raczkując, znalazło się na podwórku.
Jak podaje TVN24, sąd I instancji skazał ojca na osiem miesięcy pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci niemowlęcia. Tę samą karę usłyszał dziadek dziecka, który odpowiadał za namawianie rodziców do składania fałszywych zeznań, tworzenie fałszywych dowodów i zacieranie śladów.
Następnie sąd II instancji zmienił wyrok wobec ojca. Stwierdził, że okoliczności były wyjątkowe, a sama utrata dziecka stanowiła dla niego traumatyczne doświadczenie. W efekcie nadzwyczajnie złagodził karę i orzekł 2 tys. zł grzywny.
W sprawie dziadka - jak informuje TVN24 - wyrok sądu I instancji uchylono, a postępowanie umorzono z powodu śmierci mężczyzny.