Izrael rozszerzył naloty na Liban w piątym dniu wojny na Bliskim Wschodzie. Uderzenia objęły południowe dzielnice Bejrutu. Celem stały się m.in. okolice pałacu prezydenckiego oraz bastiony sprzymierzonego z Iranem Hezbollahu. Zginęło 11 osób - podaje PAP.
Izrael przeprowadza zmasowane naloty na Liban oraz jego stolicę Bejrut. Ataki z powietrza rozpoczęły się w poniedziałek, 2 marca.
W Bejrucie zginęło co najmniej 11 osób, niestety tragiczny bilans może wzrosnąć. Nocne naloty stały się codziennością dla mieszkańców. Minionej nocy izraelskie wojska ostrzelały m.in. hotel. Jak widać na nagraniu, nad miastem unoszą się słupy dymu.
Wcześniej izraelska armia nakazała mieszkańcom południowej części kraju natychmiastową ewakuację na północ od rzeki Litani, zapowiadając możliwe działania militarne.
We wtorek Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) poinformowało, że co najmniej 30 tys. osób zostało zmuszonych do znalezienia schronienia w tymczasowych obiektach noclegowych w Libanie.