Brat potrącił brata. Syn zmarłego zabrał głos

W Lubówcu (woj. kujawsko-pomorskie) 67-letni Zbigniew zginął po potrąceniu przez samochód prowadzony przez jego 52-letniego brata. Do wypadku doszło 26 lipca po południu na polnej drodze, kilkadziesiąt metrów od domu. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.

policja taśma policyjna teren zamknięty wypadekWypadek we wsi Lubówiec.
Źródło zdjęć: © Materiały WP | Getty Images
Mateusz Kaluga

26 lipca we wsi Lubówiec doszło do tragicznego wypadku. 67-letni mężczyzna zginął potrącony przez samochód. Jak się okazało, mężczyznę potrącił własny brat. "Fakt" rozmawiał z synem zmarłego pieszego - Patrykiem.

Spotkaliśmy się z tatą w sklepie. Robił zakupy. Jeszcze zdążyliśmy porozmawiać — wspomina w rozmowie z reporterem "Faktu".

Po kilku minutach usłyszał syreny służb, dlatego pobiegł zobaczyć, co się stało. Jego potrącony ojciec wracał do domu z zakupami. Do domu zostało mu ok. 50 metrów polną drogą. Usiadł jednak na skraju, aby odpocząć.

- Nie wiem, jak to się mogło wydarzyć. Jak wuj mógł nie zobaczyć taty - mówił Patryk w rozmowie z "Faktem".

Syn ofiary zwracał uwagę, że ojciec miał na sobie jaskrawoczerwoną kurtkę. Zastanawiał się też, czy samochód nie wjechał na drogę zbyt szybko, choć podkreślał, że nie jest w stanie przesądzić, co dokładnie doprowadziło do potrącenia.

Jak wynika z informacji przekazanych reporterowi, ze zmarłym Zbigniewem mieszkali siostra Urszula i najmłodszy Robert. Po wypadku syn zmarłego nie utrzymuje kontaktu z wujem.

Gdy reporter próbował porozmawiać z Robertem o okolicznościach zdarzenia, przed dom wyszła siostra mężczyzny. - To dla nas podwójna tragedia. Brat nie chce o tym rozmawiać - powiedziała w rozmowie z "Faktem".

Kilka dni po wypadku odbył się pogrzeb 67-latka. Został pochowany w jednym grobie ze zmarłą w ubiegłym roku żoną, a miejsce spoczynku wciąż zdobią świeże kwiaty. Okoliczności wypadku ma wyjaśnić policja pod nadzorem prokuratury.

Wybrane dla Ciebie