Bulwersujące sceny przed Lidlem. "To się leczy"

Sieć obiega nagranie zarejestrowane przed jednym ze sklepów sieci Lidl w Krakowie. Pewien mężczyzna zostawił w samochodzie psa. "Był widocznie przegrzany i zestresowany, co objawiało się obfitym ślinieniem oraz bardzo ciężkim, urwanym oddechem" - czytamy w relacji zamieszczonej na profilu "Bandyci drogowi".

Zostawił psa w aucie. Zawrzało przed Lidlem w Krakowie.Zostawił psa w aucie. Zawrzało przed Lidlem w Krakowie.
Źródło zdjęć: © Facebook | Bandyci drogowi
Mateusz Domański

"Bandyci drogowi" to profil, który regularnie publikuje materiały ukazujące różnego rodzaju wybryki kierowców. Tym razem nagłośniono skandal, do którego doszło przed sklepem sieci Lidl w Krakowie.

W sobotę, 19 lipca, około godziny 18:00 na parkingu pod supermarketem Lidl przy ulicy Zygmunta Glogera w Krakowie, doszło do niebezpiecznego incydentu. Pewien mężczyzna pozostawił swojego psa w szczelnie zamkniętym samochodzie, który stał zaparkowany w pełnym słońcu, bez dostępu do cienia i jakiejkolwiek wentylacji - zrelacjonowano.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Trela dyscyplinuje PSL. "Okazali się nieodpowiedzialni"

Następnie wskazano, że "na skutek ekstremalnie wysokiej temperatury wewnątrz pojazdu, pies znalazł się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia".

Był widocznie przegrzany i zestresowany, co objawiało się obfitym ślinieniem oraz bardzo ciężkim, urwanym oddechem - czytamy pod nagraniem.

Wyjaśniono też, że "właściciel pojazdu wrócił na miejsce dopiero po tym, jak pies w panice uruchomił alarm samochodowy".

Jego reakcja na interwencję świadków była jednak szokująca. Zamiast okazać skruchę czy pomóc zwierzęciu, mężczyzna zachowywał się w sposób niepoczytalny i agresywny. Eskalując sytuację, zagroził pobiciem ("przywaleniem") szesnastoletniej dziewczynie, która próbowała stanąć w obronie psa, a następnie ruszył w jej kierunku - podsumowano.

Pies zamknięty w aucie. Bulwersujące zdarzenie w Krakowie

W materiale opublikowanym przez "Bandytów drogowych" widzimy psa uwięzionego w samochodzie. Przedstawiono też zapis wymiany zdań między właścicielem pojazdu i interweniującą kobietą. Wszystko działo się około godz. 18:00.

Niech pan spojrzy gdzie jest słońce - mówiła kobieta, próbując zwrócić uwagę na to, że promienie padały na samochód.

Mężczyzna wulgarnie podkreślił, że inni powinni zająć się swoimi zakupami i samochodami.

Mam nadzieję, że ktoś się zajmie pana psem. To, co powiedziałam na pana temat, dalej jest aktywne (aktualne - dop. red.). Jest pan po prostu nienormalny, chory. To się leczy. Męczenie zwierząt się leczy - podkreślała oburzona kobieta.

Z uwagi na wulgaryzmy nie publikujemy nagrania.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie