"Upokarzający odwrót". Piszą o kompromitacji Rosji w Afryce
CNN analizuje sytuację Rosji i kwestię jej wpływów w Afryce po wycofaniu się Korpusu Afrykańskiego z Kidal (Mali). Eksperci wskazują na kompromitację Kremla i ostateczny upadek koncepcji, wedle której Moskwa może być gwarantem stabilności w regionie.
W kwietniu Korpus Afrykański ewakuował się z miasta Kidal na północy Mali. Bazę przejęli Tuaregowie z Frontu Wyzwolenia Azawadu (FLA) oraz wspierani przez dżihadystów z Grupy Wsparcia Muzułmanów i Islamu (JNIM). Obie organizacje prowadzą ofensywę przeciwko władzom państwa w stolicy Mali, Bamako. Reżim od kilku lat był w sojuszu z Moskwą, ale teraz okazuje się, że rosyjski Korpus Afrykański nie gwarantuje bezpieczeństwa.
W analizie opublikowanej 10 maja dziennikarz CNN wskazuje, że Rosja od co najmniej kilku lat uchodziła za sojusznika, na którego afrykańskie reżimy mogą liczyć. Dotyczyło to przede wszystkim takich państw, jak Mali, Niger i Burkina Faso. Rosjanie mają także powiązania z Chalifą Haftarem w Libii oraz swoje siły w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie Grupa Wagnera działała już od 2018 roku. Kreml miał pomóc miejscowym reżimom utrzymać władzę i neutralizować zagrożenie ze strony bojowników Al-Kaidy lub Państwa Islamskiego.
"Przejście od Grupy Wagnera do Korpusu Afrykańskiego nie powstrzymało wzrostu niestabilności w rządzonych przez wojskowych państwach Sahelu, takich jak Mali, Burkina Faso i Niger" - donosi CNN. Jako jedyne "zwycięstwo" Rosjan stacja wskazuje zdobycie Kidal w 2023 roku.
Rosja traci wpływy w Afryce?
Teraz, gdy doszło do utraty miasta, analitycy wskazują na upadek reputacji Rosjan w tej części świata. Héni Nsaibia, analityk Armed Conflict Location & Event Data Project (ACLED), wskazuje, że siły rosyjskie oferują jedynie "powierzchowne rozwiązanie". Jego zdaniem Rosjanie robią niewiele, by "rozwiązać podstawowe przyczyny ekstremizmu w regionie, takie jak słabe rządy, korupcja, marginalizacja społeczno-ekonomiczna, napięcia etniczne i brak legitymizacji państwa".
Bakary Sambe, dyrektor senegalskiego think tanku Timbuktu Institute, idzie jeszcze dalej. Uważa, że wycofanie sił rosyjskich z Kidal to "cios w reputację Putina". - Upadek Kidal oraz upokarzający i nagrany odwrót Rosjan ogromnie zaszkodziły reputacji Moskwy i jej ambicjom w Afryce - dodał z kolei Ulf Laessing, szef programu Sahelu w niemieckim think tanku Konrad Adenauer Foundation.
Sytuacja w Mali jest napięta. Rosyjski MON potwierdził wycofanie wojsk, dodając, że udało się zapobiec zamachowi stanu. Tymczasem Tuaregowie żądają wyjazdu Rosjan z kraju. Ich spór z władzami w Bamako trwa od wielu lat. Domagają się co najmniej autonomii, jeśli nie niepodległości północnej części Mali. Sytuacji przyglądają się dżihadyści, którzy mogą próbować stworzyć własne struktury quasi-państwowe. Na taką możliwość wskazywał w poniższej rozmowie z o2.pl dr Wiesław Lizak z Uniwersytetu Warszawskiego.
Przypomnijmy także, że Korpus Afrykański, a wcześniej Grupa Wagnera, jest oskarżany o zbrodnie na ludności cywilnej. Chodzi m.in. o masowe egzekucje oraz przemoc seksualną. W obliczu takiej sytuacji rebelianci mogą zyskiwać przychylność miejscowej ludności.
CNN dostrzega, że Mali na razie nie ma jednak innego partnera poza Rosją, na którym mogłoby się oprzeć. Choć Korpus Afrykański nie był w stanie zablokować największej od 2012 roku ofensywy rebeliantów, to junta wojskowa w Bamako nadal nie ma żadnych innych alternatyw. Tym bardziej, że tylko Rosja jest gotowa wysyłać wojska na ten obszar.