Tragedia na A1. Nie żyje 12-latka. Przyczyną nie był wypadek
W nocy ze środy (6 maja) na czwartek (7 maja) na autostradzie A1 występowały utrudnienia w związku z akcją ratunkową. Służby zostały wezwane do 12-latki, u której rodzice stwierdzili zanik funkcji życiowych. Niestety, dziewczyna nie przeżyła.
Zgłoszenie do służb wpłynęło około godz. 23:15 w środę (6 maja). Wynikało z niego, że u 12-latki doszło do nagłego zaniku funkcji życiowych. Pojazd z nastolatką znajdował się wówczas na autostradzie A1 w okolicach Dziankowa (woj. kujawsko-pomorskie).
Niestety, przybyli na miejsce ratownicy medyczni nie zdołali uratować nastolatki.
Czynności dotyczące zgonu 12-latki prowadzimy pod nadzorem prokuratury. Jechała ona jako pasażerka. Rodzina, podczas przemieszczania się po autostradzie, stwierdziła, że straciła funkcje życiowe. Zostały podjęte czynności przez zespół ratownictwa medycznego i LPR, ale nie przyniosły one skutku. Decyzją prokuratora, zabezpieczono zwłoki do ustalenia dokładnych okoliczności - przekazał w rozmowie z o2.pl mł. asp. Tomasz Tomaszewski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji we Włocławku.
Wyjaśnią okoliczności tragedii na A1
W trakcie prowadzonych działań na A1 wystąpiły utrudnienia. - Autostrada musiała być zamknięta z uwagi na lądowanie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - dodał mł. asp. Tomaszewski.
Dokładne okoliczności śmierci 12-latki będą wyjaśniane pod nadzorem prokuratury. Portal o2.pl ustalił, że nastolatka kilka lat wcześniej przebyła operację. Nie wiadomo jednak, czy miało to jakikolwiek wpływ na tragiczne zdarzenie.