Decyzja rosyjskiego Sądu Najwyższego zapadła 10 sierpnia na wniosek prokremlowskiej partii Rodina. W rezultacie lista federalna ugrupowania Jabłoko została wycofana z zaplanowanych na wrzesień 2026 r. pseudowyborów do Dumy Państwowej.
Oficjalnym powodem były rzekome naruszenia zasad agitacji, w tym korzystanie z treści AI bez praw autorskich, zagraniczne finansowanie oraz wspieranie ruchu LGBT. Przedstawiciele partii nazwali zarzuty absurdalnymi i zapowiedzieli apelację. Pod budynkiem sądu protestowało około 500 osób, skandując "Hańba!". Ich program wyborczy składał się z zaledwie 43 słów, w których kluczowym postulatem było zawieszenie broni i dyplomacja.
Będzie bunt w Rosji?
Choć rosyjskie służby szybko stłumiły demonstracje, zdaniem Mychajła Podolaka, doradcy Biura Prezydenta Ukrainy, Kreml ma poważny problem. Władze dążą do całkowitego zduszenia oporu na starcie, by uniknąć komplikacji po wyborach. Mimo to, niezadowolenie społeczne w Rosji stale rośnie.
- W Rosji nagromadzone niezadowolenie nie ma bowiem dokąd ujść. Dzisiaj Rosjanie znajdują się w stanie szoku z powodu faktu, że nie będzie już powrotu do poziomu i jakości życia sprzed wojny. Co więcej, sytuacja w kraju będzie się tylko pogarszać – powiedział Podolak w rozmowie z ukraińskim 24 Kanałem.
Większość Rosjan nie ma jednak sił, odwagi i zapału do rozpoczęcia protestu. Zdaniem Podolaka na horyzoncie pojawia się jednak nowa, niebezpieczna dla Putina siła. Według Podolaka prawdziwe zagrożenie dla reżimu stanowią powracający z frontu uczestnicy tzw. specjalnej operacji wojskowej. To oni, zradykalizowani i rozczarowani swoim położeniem, mogą stać się według polityka liderami przyszłych, lokalnych buntów.
- Są to bandyci, którzy otrzymali możliwość realizacji swoich skłonności w wojnie przeciwko Ukrainie, ale tam jest już bardzo strasznie i nie ma dziś takich zysków, jak w pierwszych dniach wojny. Obecnie można je osiągnąć jedynie na wewnętrznym rynku rosyjskim - podkreśla doradca prezydenta.
Według ukraińskiego polityka Putin musi kontynuować intensywne działania wojenne, by trzymać setki tysięcy ludzi na froncie. Jeśli dojdzie do wygaszenia walk, masowe powroty żołnierzy do regionów - na urlopy czy w wyniku ran - mogą doprowadzić do nagłego załamania całego rosyjskiego pionu władzy. Eliminacja partii Jabłoko to zdaniem Kijowa jedynie pierwszy sygnał ostrzegawczy przed nadchodzącym kryzysem wewnętrznym w Rosji.