"Cycu" w towarzystwie dzieci. Oświadczenie wrocławskiego klubu

Po brutalnym pobiciu ukraińskiej pary we Wrocławiu głos zabrał Patryk Jamiński, szef WKS Bombardier. Do sieci trafiło zdjęcie Adama C. "Cycu" z sali treningowej wspomnianego klubu, gdzie znalazł się m.in. obok dzieci. - Na pewno jego noga już nigdy w moim klubie nie postanie, bo my takie zachowania potępiamy - podkreśla w rozmowie z "Super Expressem".

Adam C. zatrzymany.Adam C. zatrzymany.
Źródło zdjęć: © Policja
Mateusz Kaluga

Do brutalnego pobicia doszło 26 lipca 2026 r. we Wrocławiu. Trzech mężczyzn zaatakowało 21-letniego obywatela Ukrainy oraz jego 20-letnią partnerkę. Kobieta próbowała bronić partnera i również została pobita. Oboje trafili do szpitala z obrażeniami.

Policja zatrzymała dwóch podejrzanych w wieku 27 i 45 lat. Zostali aresztowani. Trzeci uczestnik bójki pozostaje nieuchwytny.

Jednym z zatrzymanych jest Adam C. "Cycu". To 45-latek wcześniej walczący dla organizacji GROMDA, która odcinała się od zachowania C. Jak podaje "Super Express", w sieci jest również zdjęcie mężczyzny trenującego w klubie WKS Bombardier. Jest na nim w towarzystwie dzieci.

Dowiedziałem się, że on w ogóle był u nas w klubie, jak zobaczyłem to zdjęcie. Nie znam faceta. Od razu kazałem sprawdzić karnety i badałem sytuację. Nigdy nie był klientem naszego klubu, przyszedł raz albo dwa razy, były tam jakieś treningi, sparingi. Nie akceptujemy takich rzeczy, nie tolerujemy patologii - tłumaczy se.pl Patryk Jamiński, szef klubu i trener judo oraz właściciel Centrum Sportowo-Rekreacyjnego Krakowska 98.

W rozmowie z dziennikiem dodaje, że klub nie sprawdza każdego klienta. Po zobaczeniu zdjęcia w mediach społecznościowych nie zdecydował się na wydanie oświadczenia ze względu na wywołanie fali hejtu. "Cycu" na sali pojawił się 1,5 roku temu.

Nie mam wpływu na to, czy on u mnie był. Był. Oczywiście. Jednak na pewno jego noga już nigdy w moim klubie nie postanie, bo my takie zachowania potępiamy - mówi "Super Expressowi".

Jamiński dodaje, że Bombardier trenuje dzieci, klub wychował wielu zawodników. Działalność prowadzi od 15 lat. - Miałem kiedyś jednego pana, który, parkując samochód, obraził sąsiada z budynku naprzeciwko. Przyszedłem do niego, oddałem mu 150 zł za karnet i powiedziałem, żeby nigdy więcej do mojego klubu nie przychodził, bo ja nie toleruję takiego zachowania – zapewnia se.pl Patryk Jamiński.

Wybrane dla Ciebie