Donald Trump pogrąży swój kraj? Amerykanie narzekają
Ataki USA i Izraela na Iran sprawiły, że rynki finansowe i ekonomiści zaczęli być bardziej ostrożni, bo konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny. Droższe paliwo i rachunki mogą dalej pogarszać nastroje Amerykanów.
Najważniejsze informacje
- Ropa podrożała o 6–7 proc., ale krótkotrwały wzrost nie powinien istotnie podbić inflacji.
- Dłuższy konflikt i blokada cieśniny Ormuz mogłyby wywindować ropę powyżej 100 dol. i spowolnić wzrost.
- Analitycy wskazują na ryzyko pogorszenia nastrojów firm i konsumentów w USA.
Rosnące napięcie po atakach USA i Izraela na Iran dokłada nową warstwę niepewności do gospodarki USA, która już zmaga się z wolnym przyrostem miejsc pracy i uporczywą inflacją.
Jak podaje "Independent", skala wpływu na ceny i tempo wzrostu zależy od tego, czy działania zbrojne wygasną szybko, czy przeciągną się na tygodnie lub miesiące.
W poniedziałek baryłka ropy WTI podrożała o 6,3 proc., do 71,23 dol., a Brent wzrosła o 6,7 proc., do 77,74 dol. To poziomy, które same w sobie nie zmienią trajektorii inflacji - wskazują ekonomiści cytowani przez brytyjski dziennik.
Jednego dnia odwołali 3,5 tys. lotów. Co dalej z podróżami?
Kluczowym ryzykiem pozostaje przedłużający się konflikt oraz ewentualne zaburzenia transportu przez cieśninę Ormuz, którą płynie ok. jedna czwarta światowej ropy. W takim scenariuszu notowania mogłyby przebić 100 dol. za baryłkę, co podbiłoby koszty paliw i energii oraz spowolniło wzrost gospodarczy.
Analitycy wskazują, że średnia cena benzyny w USA mogłaby sięgnąć 3,50 dol. za galon, wobec nieco poniżej 3 dol. na początku tygodnia.
Naturalny gaz również zdrożał, m.in. przez wstrzymanie pracy instalacji LNG w Katarze i znaczenie Ormuzu w światowych przepływach. Wyższe koszty paliwa lotniczego i transportu morskiego mogłyby przełożyć się na droższe bilety lotnicze i zakupy w sklepach.
Jednocześnie ekonomiści przypominają, że amerykańska gospodarka jest dziś mniej uzależniona od ropy niż dekady temu, a wysokie zapasy surowca przed eskalacją pomagają trzymać ceny w ryzach.
Nastroje firm i konsumentów pod presją
Dłuższa niepewność może uderzyć w inwestycje i zatrudnienie. Kathy Bostjancic z Nationwide Financial zwraca uwagę, że wzrost ryzyka to cios w zaufanie biznesu i skłonność do zatrudniania. W 2025 r. rynek pracy i tak był najsłabszy, poza recesją, od 2002 r., co dodatkowo zwiększa wrażliwość na szoki.
Rynki obecnie nisko wyceniają ryzyko długotrwałej operacji, która nie doprowadzi szybko do deeskalacji i przywrócenia ruchu przez cieśninę Ormuz - powiedział Alex Jacquez z Groundwork Collaborative, doradca ekonomiczny w Białym Domu.
W krótkim terminie giełdy odrobiły część strat, co sygnalizuje nadzieję na szybkie wygaszenie działań, ale scenariusz przeciągającej się eskalacji pozostaje realny.
Nawet bez skoku inflacji, droższe paliwo i rachunki mogą dalej pogarszać nastroje Amerykanów. Sondaże pokazują, że po niemal pięciu latach wzrostu cen obywatele krytycznie oceniają kondycję domowych budżetów.
Próby przedstawiania sytuacji jako "złotej ery" nie zmieniają nastawienia, gdy codzienne koszty rosną.
Ludzie generalnie nie uważają, że prezydent Trump skupia się na tym, co dla nich najważniejsze, a tym jest cena zakupów spożywczych. Sądzą, że skupia się na taryfach i polityce zagranicznej - powiedział Jacquez.