Jechali w bagażniku w Chełmie. Obaj zginęli. Jest wyrok sądu dla Szymona Cz.
Szymon Cz. z Chełma (woj. lubelskie) został skazany za wypadek z marca 2025 r., w którym zginęło dwóch jego kolegów wiezionych w bagażniku. Jak podaje "Fakt", sąd orzekł też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Najważniejsze informacje
- Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 21-letniego Szymona Cz. na 7 lat i 8 miesięcy więzienia.
- Dwóch nastolatków zginęło po dachowaniu auta i uderzeniu w latarnię oraz ogrodzenie. Wypadli z bagażnika.
- Oprócz więzienia sąd orzekł wobec oskarżonego dożywotnią utratę prawa jazdy.
Wypadek, który wstrząsnął całą Polską, wydarzył się w marcu 2025 r. na ulicy Ogrodowej w Chełmie. Toyota Avensis, pomimo przeznaczonego dla pięciu osób miejsca, przewoziła aż dziesięciu nastolatków. Samochód uderzył w latarnię, a potem dachował.
Filip i Mateusz jechali w bagażniku samochodu. Niestety, obaj zginęli na miejscu. Kierowca, 19-letni Szymon Cz., który pożyczył auto od matki, zdecydował się prowadzić pojazd po spożyciu alkoholu. Młody mężczyzna miał prawie 2,5 promila alkoholu we krwi w momencie wypadku. Zamierzał rozwozić swoich kolegów do domów, jednak nikt nie przewidział tragedii.
Jak podaje "Fakt", w środę 3 czerwca Sąd Okręgowy w Lublinie uznał Szymona Cz. winnym spowodowania tragicznego wypadku. 21-latek usłyszał karę 7 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd zdecydował również, że straci prawo jazdy dożywotnio.
Prohibicja w Warszawie. Mieszkańcy reagują. "Jestem załamany"
Z opisu sprawy wynika, że początkowo za kierownicą siedział jedyny trzeźwy uczestnik przejazdu, ale zrezygnował, obawiając się kontroli policji. Wtedy kierowanie autem przejął Szymon Cz. Nagrania z monitoringu ze stacji benzynowej pokazały, że chwilę wcześniej pił wódkę prosto z butelki.
Noc zakończyła się, gdy samochód dachował, a następnie uderzył w latarnię i ogrodzenie. Szymon Cz. został zatrzymany i trafił do aresztu. Później zdał maturę już podczas pobytu za kratami.
Biegły wskazał, że utrata panowania nad pojazdem nastąpiła po zsunięciu się opony z prawego tylnego koła, co było najprawdopodobniej skutkiem niskiego ciśnienia, przeciążenia samochodu i nadmiernej prędkości.
Emocje na sali rozpraw
Podczas ostatniej rozprawy, tuż przed ogłoszeniem wyroku, oskarżony płakał. - Żałuję wszystkiego, co się stało. Z całego serca przepraszam za tę tragedię - mówił, szlochając. Na sali były też matki ofiar, które, jak opisano, uczestniczyły w każdej rozprawie i nie kryły rozpaczy.