Dramat w żłobku. Dziecko zesztywniało. Placówka zabrała głos

Mały chłopiec przeżył tylko dzięki przytomnej reakcji dyrektorki żłobka we Wrześni. Dziecko chodzące do żłobka "Bajkowa Polanka" osunęło się na ziemię i straciło oddech. Skuteczna reanimacja nauczycielki sprawiła, że maluchowi udało się przywrócić funkcje życiowe i uratować go. - Stan chłopca jest stabilny. W piątek najpewniej wróci do domu - mówi o2.pl Jakub Kozak z "Bajkowej Polanki".

Dramatyczne chwile w żłobku. Zimna krew dyrektorkDramatyczne chwile w żłobku. Zimna krew dyrektork
Źródło zdjęć: © Bajkowa Polanka
Marcin Lewicki

Do dramatycznych zdarzeń, które opisał portal wrzesnia.info.pl doszło w poniedziałek (17 sierpnia) w żłobku "Bajkowa Polanka" we Wrześni. W pewnym momencie na ziemię osunęło się małe dziecko. Chłopiec zesztywniał. Stracił funkcje życiowe.

Zimną krew zachowały opiekunki w placówce. Dyrektorka Joanna Jełkaszew rozpoczęła reanimację. Gdy kobieta ratowała malucha, inni pracownicy żłobka wezwali służby ratownicze. Dziecku udało się przywrócić funkcje życiowe, a medycy ustabilizowali jego stan. Akcja zakończyła się sukcesem.

Stan chłopca jest stabilny. W piątek najpewniej wróci do domu. Nie stwierdzono żadnego zadławienia czy urazu mechanicznego. Wiemy, że tomograf wykazał pewne nieprawidłowości związane z wewnętrzną budową ciała chłopca. Nie możemy jednak ujawniać szczegółów - mówi o2.pl Jakub Kozak, który pełni funkcję rzecznika "Bajkowej Polanki".

Przedstawiciel placówki tłumaczy, że on i inni pracownicy są w stałym kontakcie z rodzicami chłopca. Jak wyglądała akcja ratunkowa?

Jedna z opiekunek zauważyła, że dziecko się osuwa. Zaczęło sztywnieć. Pani dyrektor zaczęła akcję ratowniczą. Odwróciła chłopca na plecy, klepnęła go dwa razy, później sprawdziła, czy ma coś w buzi i podjęła się resuscytacji. Chłopiec szybko odzyskał funkcje życiowe - wyjaśnia w rozmowie z o2.pl Kozak.

Przedstawiciel "Bajkowej Polanki" dodał, że dyrektorka placówki potrzebowała po akcji dwóch dni, aby wrócić do siebie. - Nie umiała się skupić, ale nie ma się co dziwić. To ekstremalna sytuacja - ujawnił Jakub Kozak.

Wcześniej przedstawiciele "Bajkowej Polanki" na Facebooku napisali oświadczenie, w którym wskazali, że przy tego typu dramatycznych wydarzeniach "nie ma czasu na wahanie", a "liczy się tylko zimna krew, wiedza i natychmiastowe działanie".

Pani dyrektor Joanna Jełkaszew stanęła twarzą w twarz z największą próbą – podjęła walkę o życie małego chłopca i wygrała. Maluch jest bezpieczny. To najważniejsze zdanie, jakie można dziś napisać. Za tą heroiczną postawą nie stoi przypadek, lecz lata bezkompromisowego przygotowania. 13 lat oddanej służby naszej Dyrektor we Wrześni i ponad 20 lat budowania standardów, które w ułamku sekundy decydują o czyimś życiu - napisali w mediach społecznościowych pracownicy placówki.

Jednocześnie dodali, że cały zespół jest zgrany i bardzo dobrze wie, co robić w tak trudnych sytuacjach, jak ta z poniedziałku, a wspólne ćwiczenia i wymiana doświadczeń poprawiają bezpieczeństwo dzieci.

Wybrane dla Ciebie