Do Kuźnic mogą wjeżdżać wyłącznie pojazdy komunikacji zbiorowej, służb miejskich, Tatrzańskiego Parku Narodowego, Polskich Kolei Linowych oraz auta z odpowiednim zezwoleniem wydanym przez urząd miasta. Pozostali kierowcy muszą zatrzymać się przed zakazem ustawionym w rejonie ronda św. Jana Pawła II. Na drodze znajdują się cztery znaki pionowe oraz oznaczenie na jezdni.
Mimo tego straż miejska regularnie interweniuje wobec osób próbujących dotrzeć samochodem jak najbliżej szlaków. Funkcjonariusze zakładają blokady na koła zaparkowanych aut albo zatrzymują kierowców w trakcie jazdy. Zwykle interwencja kończy się mandatem.
Jordańczyk zrezygnował z urlopu w Zakopanem
Mohammed przyjechał na Podhale wynajętym samochodem z Węgier. Jak relacjonował w rozmowie z "Gazetą Krakowską", kierował się wskazaniami nawigacji i zobaczył inne pojazdy jadące w stronę stacji w Kuźnicach, dlatego podążył za nimi. Nie wiedział, że droga jest zamknięta dla prywatnych samochodów.
Nie tylko Arabowie. Tych turystów jest coraz więcej w Zakopanem
Turysta sądził, że stojący przy poboczu radiowóz oznacza możliwość uzyskania pomocy. Gdy funkcjonariusze poinformowali go o zakazie, chciał natychmiast zawrócić. Mimo to otrzymał mandat w wysokości 1000 zł. Zapłacił po tym, jak strażniczka wyjęła z pojazdu blokadę na koła.
Nasz sześciodniowy urlop skończył się po dwóch godzinach. Czy Polska naprawdę zyskała 1000 zł z mandatu, ale straciła turystów, którzy mieli tu zostawić 10 tysięcy? – pytał rozżalony mężczyzna, cytowany przez "Gazetę Krakowską".
Mohammed podkreślał, że nie oczekuje traktowania turystów ponad prawem. Jego zdaniem w tej sytuacji wystarczyłoby wskazanie zakazu i polecenie zawrócenia. Po interwencji wrócił do hotelu i zrezygnował z dalszej części wyjazdu.
- Zostawiamy tu pieniądze, a lokalne służby, zamiast nas pouczyć, że nie wolno tam jechać, od razu wlepiają mandat i grożą blokadami samochodu - mówi Mohammed z Jordanii.
Burmistrz Zakopanego o znakach przy wjeździe do Kuźnic
Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz uważa, że oznakowanie drogi jest czytelne, a znak B1, oznaczający zakaz ruchu, ma charakter międzynarodowy. Jego zdaniem kierowcy powinni stosować się do przepisów niezależnie od kraju pochodzenia. Władze miasta przygotowały także informacje dotyczące zasad ruchu w języku arabskim.
W Polsce i Europie zakaz ruchu to zakaz ruchu. Gdybym ja wjechał w obcym mieście turystycznym na zakaz i dostał mandat, nie byłbym na nikogo zły. Po prostu złamałem przepisy – powiedział Filipowicz.
Burmistrz przekazywał przedstawicielom państw z Półwyspu Arabskiego prośby o informowanie ich obywateli o lokalnych zasadach. Zwracał również uwagę, że nawet nawigacja Google nie powinna kierować kierowców na zamkniętą drogę.
Wcześniejsze przypadki z udziałem zagranicznych kierowców
To nie pierwszy taki incydent w Zakopanem i na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kilka lat temu grupa młodych mieszkańców Kuwejtu wjechała amerykańskimi samochodami na Krupówki. Kierowcy zatrzymali auta na deptaku i robili zdjęcia, a na miejscu interweniowały policja oraz straż miejska.
W lipcu 2024 r. turyści z Kuwejtu wjechali kilkoma samochodami do Doliny Chochołowskiej. Auta zatrzymali na trawie, a na szlaku zorganizowali piknik. Jeden z kierowców otrzymał mandat w wysokości 2 tys. zł. W związku z podobnymi zdarzeniami zakopiańska policja publikuje apele o przestrzeganie przepisów także po arabsku.