Dramatyczne sceny na Rodos. Polka opowiedziała, co dzieje się na miejscu

Rodos to jeden z ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków. Po gwałtownych ulewach, które doprowadziły do podtopień i śmierci 62-letniego mężczyzny, pojawiły się pytania o bezpieczeństwo turystów. Jak wygląda sytuacja na miejscu? Głos dla "Faktu" zabrała turystka.

.Dramatyczne sceny na Rodos. Polka opowiedziała, co dzieje się na miejscu
Źródło zdjęć: © Facebook, Instagram.com | Kinga Rusin
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • W ciągu 6,5 godz. na Rodos spadło 202 mm deszczu.
  • Woda porwała samochody, zablokowała drogi i doprowadziła do zamknięcia mostów.
  • W czwartek na wyspie było słonecznie i ciepło, choć wcześniej zginął pracownik hotelu.

Środa, 14 października, przyniosła na Rodos bardzo trudne warunki pogodowe. Intensywne opady doprowadziły do zalania ulic, utrudnień w ruchu i poważnych zniszczeń. Woda płynęła drogami jak rzeka, a niektóre samochody zostały porwane przez silny nurt.

Skala opadów była ogromna. Jak podało Narodowe Obserwatorium w Atenach, w ciągu 6,5 godziny spadło 202 mm deszczu. Władze musiały zamykać niektóre drogi i mosty, a mieszkańców oraz turystów ostrzegano przed niebezpieczeństwem.

Doszło również do tragedii. W rejonie plaży Stegna, niedaleko miejscowości Archangelos, zginął 62-letni pracownik hotelu. Mężczyzna próbował odebrać samochód w pobliżu plaży, gdy porwała go woda. Jego ciało odnaleziono w morzu. Według greckich służb żywioł porwał w tym rejonie także kilka pojazdów.


WIDEO
38-latek napadł na seniorkę. Szokujące sceny. Policja pokazała wideo

Na Rodos przebywa również Kinga Rusin, która relacjonowała sytuację w mediach społecznościowych. Jej wpis pokazuje, jak duży kontrast dzielił spokojny początek dnia od wydarzeń, które nastąpiły później.

Była dziennikarka TVN opisała, że początkowo nic nie wskazywało na tak gwałtowne załamanie pogody. Niepokój pojawił się dopiero po otrzymaniu ostrzeżenia na telefon.

Cisza przed burzą, a właściwie przed… armagedonem! Jeszcze przedwczoraj nic nie zapowiadało jakiegoś wielkiego dramatu – napisała Rusin.

Jak relacjonowała, alert dotyczył silnego wiatru, intensywnych opadów i lokalnych podtopień. Pogoda za oknem początkowo nie pasowała jednak do treści ostrzeżenia.

Kinga Rusin zwróciła też uwagę, że najgorsze wydarzenia rozgrywały się zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca, w którym przebywała. W tym samym czasie ona i jej towarzysze pili kawę, patrząc na wzburzone morze. Dopiero później dotarła do nich skala zniszczeń.

Czy na Rodos jest już bezpiecznie? Turystka zabrała głos

W czwartek sytuacja w części Rodos zaczęła się poprawiać. Turystka, z którą rozmawiał "Fakt", przekazała, że w hotelu, w którym przebywa, przywrócono już dostawy prądu. Nie zauważyła też wielu zniszczeń w najbliższej okolicy.

Po wczorajszym armagedonie dzisiaj jest słoneczko i ciepło – relacjonowała.

To ważna informacja dla turystów, ale trzeba pamiętać, że opis dotyczy konkretnego miejsca na wyspie. Położenie hotelu ma znaczenie, a warunki w jednym kurorcie nie muszą odpowiadać sytuacji w innej części Rodos.

Sama poprawa pogody nie oznacza również, że wszystkie skutki ulewy zostały usunięte. Po tak intensywnych opadach problemem mogą być nadal zalane drogi, uszkodzona infrastruktura i miejsca, w których woda wciąż stanowi zagrożenie.

Wybrane dla Ciebie