Dwa ciała w garażu. Byli partnerami. 23-letni Kuba zostawił list

W Dłutowie (gm. Naruszewo, woj. mazowieckie) najpierw znaleziono ciało 23-letniego Kuby, a kilkanaście godzin później - jego 33-letniej byłej partnerki Mirosławy. Szczegóły sprawy ujawnia "Fakt".

Tragiczny wypadek 25-latka.Podwójna tragedia pod Warszawą.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Ivan Mezhui
Mateusz Domański

Zwłoki 23-letniego Kuby zostały odnalezione w poniedziałek (20 lipca) w godzinach porannych. Kilka godzin później, około 18:00, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o odnalezieniu na posesji kolejnego ciała - jego 33-letniej byłej partnerki Mirosławy.

"Fakt" ustalił, że w piątek Kuba udał się do Warszawy - w odwiedziny do swojej mamy. Był zrozpaczony po rozstaniu z Mirosławą.

Matka próbowała się z nim skontaktować w poniedziałek. Gdy nie odbierał, zawiadomiła służby. Nieco później dokonano tragicznego odkrycia.

Według ustaleń śledczych zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie widzi już sensu życia. Następnie udał się do garażu i popełnił samobójstwo - podaje tabloid.

Gdy była partnerka Kuby dowiedziała się, że doszło do tragedii, wsiadła do auta i przyjechała do Dłutowa. Później odebrała sobie życie w tym samym garażu.

Prokuratura tymczasem podkreśla, że w sprawie pojawiają się niejasności. - Musimy ustalić m.in., co działo się z 33-latką, między godz. 12.30 a 18 - powiedziała "Faktowi" Ewa Ambroziak, szefowa prokuratury w Płońsku.

Tak się poznali

Jakub i Mirosława poznali się poprzez jej męża.

Mężczyzna od dłuższego czasu prowadzi firmę kurierską na terenie Warszawy, w której zatrudniony był Jakub. Młody chłopak zakochał się w niej do tego stopnia, że nie mógł bez niej żyć. W efekcie 33-latka rozstała się z mężem. Para mieszkała razem i przez trzy miesiące tworzyła związek - zauważa "Fakt".

Znajomi pary twierdzą, że po pewnym czasie między partnerami zaczęły pojawiać się nieporozumienia. Ich relacja uległa pogorszeniu. Kuba podobno miał też problemy finansowe.

Sołtys wsi, w której doszło o tragedii, nie ukrywa poruszenia tragedią. Jednocześnie wspomina koszmarne wydarzenia z przeszłości. - W tym garażu, w ten sam sposób zrobił to jego ojciec i dziadek - spostrzega.

Reporter "Faktu" ustalił, że 23-latek wspomniał o tych tragediach w liście pożegnalnym. Miał napisać, że to właśnie przez niego ojciec odebrał sobie życie, zaś on miał już dość tego ciężaru.

Telefony zaufania
Telefony zaufania © WP
Wybrane dla Ciebie