Zwłoki 23-letniego Kuby zostały odnalezione w poniedziałek (20 lipca) w godzinach porannych. Kilka godzin później, około 18:00, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o odnalezieniu na posesji kolejnego ciała - jego 33-letniej byłej partnerki Mirosławy.
"Fakt" ustalił, że w piątek Kuba udał się do Warszawy - w odwiedziny do swojej mamy. Był zrozpaczony po rozstaniu z Mirosławą.
Matka próbowała się z nim skontaktować w poniedziałek. Gdy nie odbierał, zawiadomiła służby. Nieco później dokonano tragicznego odkrycia.
Według ustaleń śledczych zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie widzi już sensu życia. Następnie udał się do garażu i popełnił samobójstwo - podaje tabloid.
Gdy była partnerka Kuby dowiedziała się, że doszło do tragedii, wsiadła do auta i przyjechała do Dłutowa. Później odebrała sobie życie w tym samym garażu.
Prokuratura tymczasem podkreśla, że w sprawie pojawiają się niejasności. - Musimy ustalić m.in., co działo się z 33-latką, między godz. 12.30 a 18 - powiedziała "Faktowi" Ewa Ambroziak, szefowa prokuratury w Płońsku.
Tak się poznali
Jakub i Mirosława poznali się poprzez jej męża.
Mężczyzna od dłuższego czasu prowadzi firmę kurierską na terenie Warszawy, w której zatrudniony był Jakub. Młody chłopak zakochał się w niej do tego stopnia, że nie mógł bez niej żyć. W efekcie 33-latka rozstała się z mężem. Para mieszkała razem i przez trzy miesiące tworzyła związek - zauważa "Fakt".
Znajomi pary twierdzą, że po pewnym czasie między partnerami zaczęły pojawiać się nieporozumienia. Ich relacja uległa pogorszeniu. Kuba podobno miał też problemy finansowe.
Sołtys wsi, w której doszło o tragedii, nie ukrywa poruszenia tragedią. Jednocześnie wspomina koszmarne wydarzenia z przeszłości. - W tym garażu, w ten sam sposób zrobił to jego ojciec i dziadek - spostrzega.
Reporter "Faktu" ustalił, że 23-latek wspomniał o tych tragediach w liście pożegnalnym. Miał napisać, że to właśnie przez niego ojciec odebrał sobie życie, zaś on miał już dość tego ciężaru.