Dziennikarka TVP relacjonowała starcia w Paryżu. "Przepraszam, jeżeli płaczę"

Korespondentka TVP Info Anna Kowalska została narażona na działanie gazu łzawiącego podczas demonstracji w Paryżu. Dziennikarka musiała przerwać relację z placu Republiki, gdzie protestujący starli się z policją. – Przepraszam, muszę się odsunąć, bo ten gaz upadł dokładnie koło nas – relacjonowała dziennikarka TVP.

.Dziennikarka TVP relacjonowała starcia w Paryżu. "Przepraszam, jeżeli płaczę"
Źródło zdjęć: © Facebook, tvp.info
Edyta Tomaszewska

Najważniejsze informacje

  • Demonstracje we Francji przyciągnęły ok. 550 tys. osób, z czego 110 tys. w Paryżu.
  • W trakcie zamieszek policja użyła gazu łzawiącego, a uczestnicy rzucali kamieniami i fajerwerkami.
  • W całym kraju zatrzymano 400 osób podejrzewanych o udział w aktach wandalizmu.

Dziennikarka TVP Info musiała odejść z miejsca starć

Anna Kowalska relacjonowała wydarzenia z placu Republiki, gdy w pobliżu ekipy pojawił się gaz używany przez policję. Korespondentka odsunęła się od miejsca konfrontacji. Według dostępnych informacji po chwili wróciła do przekazywania relacji z ulic francuskiej stolicy.

Od kilku godzin dochodzi tutaj do starć z policją na placu Republiki. Jak widzą państwo, sytuacja jest wybuchowa. Ja odejdę troszeczkę, ponieważ grupy chuliganów dołączyły do manifestacji. Widzimy cały czas ogień, gaz, który jest używany przez policję. Przepraszam, muszę się odsunąć, bo ten gaz upadł dokładnie koło nas – relacjonowała Anna Kowalska.

WIDEO
Poszukiwania w Lublinie. Służby sprawdzają sygnał z nocy

Protesty we Francji i interwencja policji

Po wznowieniu relacji dziennikarka opisywała podpalenia, zniszczenia i obecność młodych uczestników przybyłych z różnych części Europy. W pewnym momencie przyznała, że płacze z powodu działania gazu łzawiącego.

– Widzimy podpalenia, zniszczenia, tej przemocy jest bardzo wiele, chyba więcej, niż spodziewały się służby. Przepraszam, jeżeli płaczę, ale to gaz łzawiący – mówiła korespondentka TVP Info.

Protesty zaczęły się od niezadowolenia z sytuacji w szkołach, szczególnie w uboższych dzielnicach na północnych przedmieściach Paryża. Uczniowie i nauczyciele wskazywali na nieobecności pedagogów oraz zły stan budynków. Z czasem do demonstracji dołączyli pracownicy, emeryci i rolnicy, a tematem stały się także rosnące koszty życia.

Zamieszki w Paryżu i innych miastach

W centrum Paryża zamaskowani demonstranci rzucali kostką brukową i fajerwerkami. Zaatakowano bank, splądrowano sklep sportowy i podpalano kosze na śmieci. Ogień objął ciężarówkę, a następnie przeniósł się na pobliski budynek. Dym sięgał wysokości dachów, dlatego mieszkańcy okolicznych ulic zamykali okna i drzwi.

Do poważnego incydentu doszło także w Marsylii. Grupa uczestników sforsowała wejście do merostwa, używając barierek zabranych z ulicy. Policja usunęła osoby, które dostały się do środka. Laurent Nuñez, szef francuskiego MSW, przekazał, że w całym kraju demonstrowało ok. 550 tys. osób, a służby zatrzymały 400 uczestników.

Wybrane dla Ciebie