Śmiertelny wypadek w Kuźnicy Starej. BMW prowadzone przez 39-letniego Jakuba Sz. potrąciło 9-letniego Fabiana, który wracał z przejażdżki rowerem. Chłopiec doznał ciężkich obrażeń, na miejsce przyleciał śmigłowiec LPR, który przetransportował go do szpitala w Opolu. Dziecko zmarło.
Jak przekazała prokuratura, kierowca był pod wpływem środków odurzających, miał przewozić narkotyki i jechać z dwoma odurzonymi pasażerami. Jakub Sz. trafił do aresztu. Usłyszał m.in. zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku, prowadzenia pod wpływem narkotyków oraz złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Wspomniany zakaz obowiązywał od 8 lipca i został orzeczony na pięć lat. Mężczyzna miał kierować pod wpływem narkotyków i uciekać przed policją. Jakubowi Sz. grozi nawet 20 lat pozbawienia wolności.
Ojciec Jakuba Sz., 75-letni Zbigniew Sz., w rozmowie z "Faktem" relacjonował, że jest wstrząśnięty tym, co się stało, i przede wszystkim myśli o zmarłym dziecku oraz jego rodzinie. Nie znajduje usprawiedliwienia dla zachowania syna.
Nie mam syna, nie chcę go znać. W tej chwili mam dwoje dzieci, jego już nie mam. Łatwo się z tego nie wywinie - powiedział Zbigniew Sz. w rozmowie z "Faktem".
Mężczyzna opowiadał też, że policja przeszukała ich dom po wypadku. Funkcjonariusze mieli pytać, czy zauważył, że syn brał narkotyki, ale ojciec przekonywał, że nie potrafił tego rozpoznać.
Zbigniew Sz. mówił, że Jakub Sz. pomieszkiwał u rodziców i traktował dom jak miejsce, w którym można się posilić i przespać, po czym znikał na dłużej. Wspominał, że niedawno syn wrócił z pracy w Niemczech, gdzie opiekował się na zmianę z kolegą starszym, schorowanym mężczyzną.
- Syn ma dobre serce, dobry charakter, tylko jest głupi. On miał zawsze takie ciągotki. Jemu imponowało takie środowisko. Jak dostanie 10 lat, nie dożyję, gdy wyjdzie na wolność. Nie będę go odwiedzał w więzieniu. Nie chcę go znać - mówi "Faktowi" ojciec Jakuba Sz.
Zbigniew Sz. wspomina, że jego syn miał już wypadek. Dachował, doszczętnie rozbił samochód. - Gdyby go przykuło do łóżka, może miałby jakąś refleksję. Jemu zawsze się udawało - dodaje w rozmowie z dziennikiem. Wspominane BMW Jakub Sz. miał sprowadzić z Niemiec i zarejestrować na ojca.