Film OSP obiegł Polskę. 600 tys. wyświetleń. "Żaden wyczyn"

Otrzymali zgłoszenie o nagłym zatrzymaniu krążenia. Druhowie z OSP Ostrówek (woj. lubelskie) natychmiast ruszyli z pomocą. Nagranie, na którym widać, jak szybko byli gotowi do wyjazdu z remizy, podbija sieć. Zupełnie nie spodziewali się tego, że materiał zostanie viralem. - Publikacja tego filmu nie miała na celu szukania poklasku czy robienia z nas bohaterów. Chcieliśmy jedynie pokazać realia naszej służby - tłumaczy w rozmowie z o2.pl Mariusz Szewczyk, sekretarz OSP Ostrówek.

Viralowy film od strażaków podbił sieć.Viralowy film od strażaków podbił sieć.
Źródło zdjęć: © OSP Ostrówek
Mateusz Domański

Ponad 600 tys. wyświetleń ma nagranie udostępnione przez Ochotniczą Straż Pożarną w Ostrówku. Gdy druhowie dowiedzieli się, że potrzebna jest pomoc z uwagi na nagłe zatrzymanie krążenia, ruszyli do działania. Wystarczyło około trzech minut i zespół był już  gotowy do jazdy.  

Jak to możliwe, że druhowie zgromadzili się tak szybko?  

W sytuacji, gdy dostajemy informację o nagłym zatrzymaniu krążenia, adrenalina skacze tak, że bije się wszelkie rekordy. Zależy to również od dostępności ratowników. Jeśli strażacy mieszkają w pobliżu i są na miejscu, czas reakcji jest znacznie krótszy. Gdy ktoś musi dojechać z dalszej odległości, procedura się wydłuża. U nas standardowy czas wyjazdu to około pięć minut. Te trzy minuty z filmu po prostu nam się udały, ale to nie jest żaden wyczyn. Nie chcemy robić z siebie bohaterów - wstawiliśmy to nagranie, nie wyobrażając sobie nawet, że osiągnie takie zasięgi. Sądzę, że w Polsce jest wiele jednostek, które osiągają jeszcze lepsze czasy. Nie jesteśmy jedyni, ale akurat trafiło na nas i nasz film rozszedł się po sieci - podkreśla Mariusz Szewczyk.  

Pod materiałem pojawiło się wiele ciepłych słów pod adresem druhów. Tymczasem oni wcale na to nie liczyli. - Chciałbym podkreślić, że publikacja tego filmu nie miała na celu szukania poklasku czy robienia z nas bohaterów. Chcieliśmy jedynie pokazać realia naszej służby. W Polsce działa ponad 300 tysięcy strażaków ochotników i każdy z nich wkłada w tę służbę całe serce - zaznacza nasz rozmówca.

"Byliśmy mocno zaskoczeni"

Fakt, że materiał stał się aż takim hitem, mocno zadziwił strażaków z OSP Ostrówek. - Byliśmy mocno zaskoczeni tak szerokim i pozytywnym odbiorem naszego filmu - wyznaje sekretarz tamtejszej jednostki. I od razu wyjaśnia nam, że gdy zachodzi taka potrzeba, druhowie otrzymują wiadomość o alarmie poprzez aplikację e-Remiza. Właśnie w ten sposób dowiadują się z komendy powiatowej, czego dotyczy zdarzenie.   

Równocześnie włączana jest syrena na remizie. Ktoś może nie mieć przy sobie telefonu i może przebywać np. na podwórku, a gdy słyszy syrenę, to biegnie do remizy - tłumaczy.  

I od razu dodaje, że w zastępie są trzy główne funkcje. - Po pierwsze: kierowca - ratownik z odpowiednimi uprawnieniami. Po drugie: dowódca, czyli kierujący działaniem ratowniczym - tu również wymagane są odpowiednie uprawnienia i kursy w Państwowej Straży Pożarnej. Po trzecie: czterej ratownicy z tyłu pojazdu. Standardowy zastęp liczy sześciu ratowników. W zależności od zdarzenia, są wykorzystywane nasze umiejętności. Większość z nas ma ukończony kurs Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (KPP), więc jesteśmy dobrze przeszkoleni - zaznacza.  

"To wychodzi naturalnie"

Wydawać by się mogło, że strażacy ćwiczą wyjazdy, by w przypadku alarmu ruszać do akcji jak najprędzej. A w rzeczywistości wcale tak nie jest. - To wychodzi naturalnie, w praktyce - podkreśla nasz rozmówca. - Sprawdziany szybkości i procedur odbywają się podczas testów gotowości bojowej organizowanych raz lub dwa razy w roku przez Komendę Powiatową PSP - dopowiada.  

Nasz rozmówca nie ukrywa, że służba w straży jest wymagająca. Szczególnie trudno było mu na początku. - Najtrudniejsze były ciężkie zdarzenia z ofiarami śmiertelnymi. Podczas akcji działa się profesjonalnie i zgodnie z procedurami, ale kiedy po powrocie do remizy adrenalina opada, trudne emocje wracają i trzeba sobie z nimi poradzić - wyznaje.  

Generalnie napędza nas możliwość niesienia pomocy. Gdy akcja kończy się sukcesem, pojawia się ogromna satysfakcja. Trzeba jednak pamiętać, że bilans nie zawsze bywa dodatni...  - podsumowuje Szewczyk.  
Wybrane dla Ciebie