Turbulencje w samolocie. Brytyjczyk nie żyje. Wdowa zabrała głos

Geoff Kitchen zmarł z powodu turbulencji na pokładzie samolotu z Londynu do Singapuru w maju 2024 r. BBC podaje, że wdowa po mężczyźnie, która sama doznała poważnych obrażeń, pozwała linię lotniczą. - Kiedy rozdzieliłam się z Geoffem, wiedziałam, że jest z nim bardzo źle, ale nic nie przygotowało mnie na wiadomość, że zmarł - wspomina kobieta.

Geoff Kitchen zmarł podczas turbulencji w samolocieGeoff Kitchen zmarł podczas turbulencji w samolocie
Źródło zdjęć: © Facebook | Thornbury Musical Theatre Group
Rafał Strzelec

Jak podaje BBC, 74-letnia Linda Kitchen rozpoczęła postępowanie przeciwko Singapore Airlines po dramatycznym zdarzeniu, do którego doszło w maju 2024 r. Kobieta została poważnie ranna, a jej 73-letni mąż Geoff zmarł w wyniku gwałtownych turbulencji w trakcie lotu z Londynu do Singapuru.

Tragedia podczas lotu. Brytyjczyk zmarł na zawał

Para rozpoczęła sześciotygodniową podróż, która miała objąć Singapur, Indonezję i Australię. Około 10 godzin po starcie samolot znalazł się nad Mjanmą. Wtedy doszło do wyjątkowo silnych turbulencji. Maszyna nagle obniżyła wysokość o około 6000 stóp, czyli 1828 metrów. Linda Kitchen wspomina, że tuż przed zdarzeniem lot maszyny był bardzo niestabilny. Gdy turbulencje gwałtownie się nasiliły, przedmioty zaczęły spadać na podłogę. Kobieta była przekonana, że samolot spada.

W pewnym momencie Geoff wypadł z fotela i spadł na żonę, przygniatając ją do podłokietnika. Inni pasażerowie pomogli go przenieść, a znajdujący się na pokładzie lekarz rozpoczął resuscytację. Samolot został skierowany do Bangkoku, gdzie awaryjnie wylądował.

Linda trafiła do szpitala, jednak przez dwa dni nie wiedziała, że jej mąż nie żyje. Według dostępnych informacji Geoff doznał zawału serca po nagłym spadku samolotu na dużej wysokości. - Kiedy rozdzieliłam się z Geoffem, wiedziałam, że jest z nim bardzo źle, ale nic nie przygotowało mnie na wiadomość, że zmarł. To było absolutnie druzgocące - powiedziała kobieta.

Sama Kitchen doznała poważnego urazu kręgosłupa. Spędziła 10 dni w szpitalu, a następnie została przetransportowana lotniczo do Bristolu. Po powrocie do Wielkiej Brytanii przez kolejny tydzień przebywała w szpitalu. Po wypisaniu potrzebowała pomocy w codziennym funkcjonowaniu.

Jej mąż nie żyje. Pozywa linie lotnicze

Teraz kobieta domaga się przed Sądem Najwyższym odszkodowania od linii lotniczej. Pieniądze mają pomóc jej w uzyskaniu specjalistycznego wsparcia związanego z urazem pleców.

Reprezentująca ją prawniczka Anthe Korelidou podkreśla, że śmierć Geoffa i ciężkie obrażenia Lindy pokazują, jak poważne były turbulencje. Rodzina chce przede wszystkim dokładnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia oraz odpowiedzi na pytanie, czy można było zapobiec obrażeniom.

Wybrane dla Ciebie