Pieszy patrol straży miejskiej 28 sierpnia nad ranem (około godz. 10) zauważył dwa motocykle na austriackich tablicach pozostawione na dolnych Krupówkach. Strażnicy, działając zgodnie z obowiązującymi przepisami, założyli blokady na koła.
Kilkadziesiąt minut później pojawili się kierowcy jednośladów, którzy tłumaczyli, że szukali możliwości zwiedzania miasta i nie dostrzegli zakazu wjazdu. Wręczono im mandaty.
Kierowcy przyznali, że zaparkowali na Krupówkach, ponieważ chcieli zwiedzić miasto. Na pytanie, dlaczego naruszyli znak zakazu B1 odpowiedzieli, że go nie zauważyli. Za to wykroczenie obaj motocykliści otrzymali wysokie mandaty oraz wg taryfikatora po 8 punktów karnych - w 24tp.pl poinformował Leszek Golonka, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem.
Zakopiański deptak objęty jest oznakowaniem B1, zakazującym ruchu pojazdów. Całe Krupówki oraz okoliczne ulice objęte są restrykcyjnymi przepisami. Każde naruszenie wiąże się z ryzykiem otrzymania mandatu i punktów karnych, niezależnie od narodowości kierowcy.
Zakaz dotyczy również m.in. Gubałówki. Przepisy jasno wskazują, że tylko osoby uprawnione mogą tam wjechać. Pozostali kierowcy, którzy naruszą obowiązujący znak, obligatoryjnie podlegają karze.
Turystka z Bliskiego Wschodu wjechała na Krupówki. Chciała zrobić zakupy
Do podobnych wykroczeń dochodzi regularnie. W kwietniu tego roku na zakopiański deptak wjechała samochodem turystka z Bliskiego Wschodu. Podobnie jak Austriacy, również tłumaczyła strażnikom miejskim, że nie zdawała sobie sprawy, że łamie przepisy.
Turystka tłumaczyła, że wjechała na Krupówki na chwilę, aby zrobić zakupy. Została ukarana mandatem - mówił wówczas komendant Leszek Golonka.
Z kolei w lutym 2025 r. informowaliśmy, że na Krupówki wjechał kierowca quada i poruszał pojazdem pomiędzy pieszymi. Otrzymał mandat i punkty karne.