Najważniejsze informacje
- Gen. Jarosław Szymczyk stawił się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa; rozprawa ma charakter niejawny.
- Prokuratura zarzuca mu m.in. posiadanie granatnika RGW-90 bez wymaganego zezwolenia oraz sprowadzenie zdarzenia powszechnie niebezpiecznego.
- Według opinii WITU granatnik był sprawny i ustawiony na tryb HESH; po wybuchu badanie miało wskazywać na odbezpieczenie broni przez Szymczyka.
Jarosław Szymczyk pojawił się w poniedziałek 7 września przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa. Były komendant główny Policji odpowiada w głośnej sprawie wybuchu granatnika w siedzibie KGP. Proces dotyczy wydarzeń z 14 grudnia 2022 r.
Szymczyk wrócił wtedy z Ukrainy, gdzie otrzymał od tamtejszych służb granatnik RGW-90. Przedmiot miał być pozbawiony cech bojowych. W Polsce okazało się jednak, że broń była sprawna. 14 grudnia doszło do eksplozji w gabinecie komendanta głównego Policji. Sam Szymczyk został lekko ranny. Uszkodzeniu uległy także pomieszczenia w budynku KGP.
Postępowanie sądowe od początku prowadzone jest za zamkniętymi drzwiami. Start procesu wielokrotnie przekładano, a pierwszy termin rozprawy wyznaczono na 13 listopada 2025 r.
WIDEOBędzie koniec wojny? To usłyszał Witkoff od Putina i Zełenskiego
W 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła Jarosławowi Szymczykowi zarzuty dotyczące posiadania broni bez wymaganego zezwolenia oraz sprowadzenia zdarzenia powszechnie niebezpiecznego. Akt oskarżenia obejmuje m.in. posiadanie granatnika RGW-90 w dniach 12–14 grudnia 2022 r. bez wymaganej koncesji.
Śledczy zarzucają byłemu komendantowi również przewiezienie granatnika z Ukrainy do Polski bez zgłoszenia go funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej podczas kontroli na przejściu granicznym w Dorohusku. Według prokuratury w siedzibie KGP doszło następnie do zdarzenia, które mogło zagrozić życiu i zdrowiu wielu osób oraz spowodować poważne szkody w budynku.
Kluczowe znaczenie ma sam mechanizm wybuchu. Według warszawskiej prokuratury doszło do zwolnienia zabezpieczeń granatnika RGW-90, a następnie jego wystrzału i gwałtownego uwolnienia energii.
Śledczy powołali się również na opinię Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia. Z ustaleń wynika, że granatnik był sprawny i ustawiony w trybie HESH, czyli burząco-odłamkowym. Prokuratura wskazywała, że była to broń o przeznaczeniu wojskowym, której osoba cywilna nie mogła legalnie posiadać bez wymaganej koncesji.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Równolegle prowadzone jest odrębne postępowanie, w którym Szymczyk ma status pokrzywdzonego. Ukraińska strona przekazała jednak, że ze względu na trwającą wojnę nie jest obecnie w stanie zrealizować polskich wniosków o pomoc prawną.
Granatnik w gabinecie komendanta Szymczyka
Według wcześniejszych wypowiedzi w mediach Szymczyk tłumaczył, że granatniki miał otrzymać w prezencie od szefów ukraińskich służb jako zużyte. Gen. insp. Jarosław Szymczyk pełnił funkcję komendanta głównego policji w latach 2016–2023.