Do interwencji doszło w Sopocie, a o zdarzeniu funkcjonariusze poinformowali w niedzielę, 6 września, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Policjanci ruchu drogowego zauważyli dwie nastolatki poruszające się po chodniku wzdłuż Alei Niepodległości na pojeździe przypominającym rower elektryczny.
Szybko okazało się, że z jednośladem jest coś nie tak. Pojazd miał akcelerator, który pozwalał na jazdę bez pedałowania, a jego prędkość przekraczała 40 km/h. W świetle przepisów nie był więc zwykłym rowerem elektrycznym.
Nie każdy "elektryk" jest rowerem
Polskie przepisy dokładnie określają, czym jest rower wyposażony w pomocniczy napęd elektryczny. Taki rower może mieć silnik o mocy ciągłej do 250 W, zasilanie do 48 V, a napęd elektryczny powinien uruchamiać się przy pedałowaniu i przestać wspomagać jazdę po przekroczeniu 25 km/h. Przepisy nie przewidują więc rozwiązania, w którym kierujący po prostu odkręca manetkę i jedzie bez używania pedałów.
Policja już wcześniej zwracała uwagę na podobne przypadki. Pojazdy wyposażone w manetkę pozwalającą na samodzielne napędzanie jednośladu albo rozwijające parametry wykraczające poza ustawową definicję roweru mogą zostać zakwalifikowane jako motorowery .W przypadku zatrzymanego w Sopocie pojazdu właśnie tak się stało.
Z roweru zrobił się motorower
Motorower to w świetle przepisów pojazd dwu lub trójkołowy wyposażony m.in. w silnik elektryczny o mocy do 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h.
Policjanci ustalili, że pojazd nie był zarejestrowany, nie miał tablicy rejestracyjnej ani obowiązkowego ubezpieczenia OC. Kierująca nie posiadała również wymaganych uprawnień do kierowania takim pojazdem.
Do tego dochodziła kwestia bezpieczeństwa. Ani kierująca, ani przewożona przez nią nastolatka nie miały kasków, mimo że zarówno kierujący motorowerem, jak i pasażer takiego pojazdu mają obowiązek ich używania.
Na tym lista problemów się nie kończyła. Motorower poruszał się po chodniku, choć przepisy przewidują dla tego rodzaju pojazdu ruch po jezdni, a nie korzystanie z chodnika na zasadach przewidzianych dla pieszych.
Na miejsce przyjechali rodzice
Po zatrzymaniu nastolatek policjanci wezwali na miejsce ich rodziców. Sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny. Odpowiedzialność może dotyczyć jednak nie tylko samej kierującej. Policja wskazała również na zachowanie jej matki, która kupiła pojazd i udostępniła go córce, mimo że ta nie posiadała wymaganych uprawnień.
Policjanci przypominają, by przed zakupem podobnego jednośladu sprawdzić nie tylko jego wygląd i cenę, lecz przede wszystkim parametry techniczne.