Hiszpańscy turyści nagrani w Tatrach. "To nie park rozrywki"

Głośna muzyka z przenośnych głośników, krzyki i kamienie ciskane do wody. W miniony weekend w Tatrzańskim Parku Narodowym doszło do bulwersujących scen z udziałem grupy hiszpańskich turystów. Świadkowie nie kryją oburzenia: – Aż się we mnie gotowało – relacjonuje autor nagrania, które trafiło do sieci.

.Hiszpańscy turyści nagrani w Tatrach. "To nie park rozrywki"
Źródło zdjęć: © Facebook, tatry_official
Edyta Tomaszewska

Tatry każdej jesieni przyciągają tysiące turystów pragnących podziwiać majestatyczne krajobrazy w ciszy i spokoju. Niestety, miniona sobota (17 października) w rejonie Morskiego Oka i Czarnego Stawu pod Rysami dla wielu odwiedzających daleka była od wymarzonego odpoczynku w kontakcie z naturą.

O sprawie poinformował pan Paweł, którego nagranie opublikował profil Tatry Official w mediach społecznościowych. Jak opisuje mężczyzna, spokój w sercu Tatrzańskiego Parku Narodowego zakłóciła bardzo liczna grupa młodych ludzi z Hiszpanii.

– Sytuacja pokazana na filmie to tylko niewielka część tego, co się działo. Na szlaku puszczali muzykę z głośnika tak głośno, że było to uciążliwe, regularnie wrzucali kamienie do Czarnego Stawu, a wokół panował hałas – relacjonuje autor wpisu.

WIDEO
Wideo z Tatr. Turyści są w szoku

Na tym jednak nieodpowiedzialne zachowanie się nie skończyło. Z relacji wynika, że po chwili turyści zaczęli głośno śpiewać i krzyczeć, a wrzaski niosły się echem aż na przeciwległy brzeg Morskiego Oka, paraliżując spokój całego rejonu.

Aż się we mnie gotowało – relacjonuje autor nagrania.

Park narodowy to nie miejski deptak

Wpis wywołał falę komentarzy i oburzenia wśród internautów oraz miłośników gór. Zwracają oni uwagę, że tego typu zachowania stają się w Tatrach coraz większą plagą, a turyści nierzadko mylą teren objęty ścisłą ochroną przyrody z imprezowym kurortem.

– Park narodowy nie jest miejskim deptakiem ani parkiem rozrywki – podkreśla pan Paweł, stawiając pytanie o to, jak skutecznie reagować na takie incydenty i zapobiegać dewastacji unikalnego ekosystemu.

Wrzucanie kamieni do tatrzańskich stawów to nie tylko przejaw braku kultury, ale także bezpośrednia ingerencja w niezwykle wrażliwe środowisko wodne, niszczenie dna oraz siedlisk fauny. Z kolei głośna muzyka i krzyki wywołują ogromny stres u dzikich zwierząt, dla których Tatry są naturalnym domem.

Zasady są jasne: grożą mandaty

Władze Tatrzańskiego Parku Narodowego od lat przypominają podstawowe zasady obowiązujące na terenie chronionym:

  • Obowiązuje zakaz zakłócania ciszy – głośne krzyki, śpiewy czy odtwarzanie muzyki z głośników Bluetooth są surowo zabronione.
  • Zakaz płoszenia zwierząt i zanieczyszczania przyrody – wrzucanie jakichkolwiek przedmiotów (w tym kamieni, monet czy śmieci) do stawów i potoków jest wykroczeniem.
  • Za łamanie regulaminu Straż Parku może ukarać turystów mandatem w wysokości do 500 zł, a w przypadku skierowania sprawy do sądu grzywna może wynieść nawet kilka tysięcy złotych.

Co zrobić, gdy jesteśmy świadkami takiego zachowania?

W sytuacji, gdy rozmowa i zwrócenie uwagi nie przynoszą skutku (lub spotykają się z agresją), turyści nie powinni pozostawać bierni. Każdy przypadek rażącego łamania regulaminu i niszczenia tatrzańskiej przyrody można bezpośrednio zgłosić do Straży Parku TPN lub poinformować pracowników pobliskich schronisk, którzy mają bezpośredni kontakt ze służbami porządkowymi.

Wybrane dla Ciebie