Kaczyński jechał do kościoła. Nagle stało się coś nieoczekiwanego

W niedzielę drogę limuzynie Jarosława Kaczyńskiego nagle zablokowało czarne auto - informuje "Super Express". Prezes PiS jechał wtedy do kościoła. Czuwali przy nim ochroniarze, którzy szybko wyjaśnili incydent na drodze.

kaczyńskiJarosław Kaczyński niemal spóźnił się na mszę. Zdjęcie archiwalne
Źródło zdjęć: © Getty Images | Artur Widak

Jarosław Kaczyński "mógł się znaleźć w prawdziwym niebezpieczeństwie" - donosi "Super Express". W ostatnią niedzielę prezes jak zawsze udał się do prowadzonego przez ojców redemptorystów kościoła rektoralnego św. Benona w Warszawie. W drodze stało się coś zupełnie nieoczekiwanego.

Niemal spóźnił się na mszę

W pewnym momencie podróży drogę limuzynie z Kaczyńskim zablokował czarny mercedes. Wyglądało to podejrzanie, a w dodatku sprawiło, że prezes PiS niemal spóźnił się na mszę o godzinie 12. Ochroniarze wicepremiera zareagowali błyskawicznie.

Jeden z członków eskorty od razu wyszedł z auta, aby skontrolować sytuację. Jak się okazało, powodem całego zamieszania byli... zagraniczni turyści, którzy zgubili się na warszawskiej starówce i przypadkowo zatarasowali wąską uliczkę prowadzącą do świątyni.

Ochroniarz zachował zimną krew i stanął na wysokości zadania - odeskortował auto turystów na niewielki parking w pobliżu kościoła, dzięki czemu limuzyna Jarosława Kaczyńskiego mogła już bez trudu podjechać pod sam budynek świątyni.

Zdarzenie mogło napędzić strachu wicepremierowi. Ochroniarze jednak udowodnili mu, że w ich towarzystwie może czuć się bezpiecznie. Dzięki ich opanowaniu i gotowości do działania Jarosław Kaczyński w ostatniej chwili zdążył na mszę.

"To może obalić rząd PiS". Poseł Nowej Lewicy nie ma wątpliwości

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie