Katastrofa w Nowym Jorku. Ujawnili ostatnie chwile przed tragedią
Nagrania z wieży kontrolnej ujawniają chwile przed śmiertelnym wypadkiem z udziałem samolotu Air Canada i wozu strażackiego na lotnisku LaGuardia. Według "New York Post", kontroler lotów miał przyznać się do błędu.
W niedzielę 22 marca samolot pasażerski Air Canada Express leciał z kanadyjskiego Montrealu na lotnisko LaGuardia w Nowym Jorku. W tym czasie inną maszynę wycofano "na drugi krąg". Jednocześnie podczas lądowania maszyna zderzyła się z pojazdem straży pożarnej, który wjechał na pas. Zderzenie nastąpiło w okolicach drogi kołowania.
Siła uderzenia była duża — kokpit samolotu został zniszczony. Dwóch pilotów zginęło w wyniku zderzenia. Maszyną leciało 76 osób. 39 pasażerów i 2 strażaków trafiło z obrażeniami do szpitala.
Do wypadku doszło, gdy wóz strażacki uzyskał pozwolenie na przejazd przez pas startowy nr 4. W tym samym czasie zbliżał się samolot linii Air Canada, który zderzył się z pojazdem. Nagrania radiowe wykazały, że kontroler wydał pozwolenie na przejazd wozu przez pas w momencie, gdy samolot podchodził do lądowania.
Próbowaliśmy ich ostrzec... popełniłem błąd - miał powiedzieć jeden z kontrolerów cytowany przez "New York Post". Załoga próbowała go pocieszyć, odpowiadając: - Zrobiłeś, co mogłeś.
"NY Post" cytuje słowa kontrolera, który kilkukrotnie mówił załodze strażackiego wozu, aby się zatrzymał.
Po zdarzeniu pas startowy został zamknięty, a na miejsce katastrofy przybyli przedstawiciele Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Lotnisko pozostanie nieczynne.