Z portalem o2.pl skontaktowała się czytelniczka, która zrelacjonowała, co działo się podczas jej piątkowej (31 lipca br.) podróży pociągiem PKP (numer i nazwa pojazdu do wiadomości redakcji - przyp.). Pasażerom składu nie było do śmiechu, gdyż wewnątrz panowały zaduch i wysoka temperatura.
Jechałam do Wrocławia. W pociągu nie działała klimatyzacja. Jak to możliwe w 2026 r., że PKP wypuszcza na tory skład bez sprawnej klimatyzacji na przełomie lipca i sierpnia, gdy za oknem panuje 35 stopni? - irytuje się nasza czytelniczka.
"Klima nie daje rady". Co się dzieje w PKP? Niektórzy jadą tak od Białegostoku
Według relacji kobiety część podróżnych w takich warunkach jechała aż z Białegostoku. Jak przyznaje, najbardziej zaskoczyły ją komunikaty wyświetlane na ekranach w pociągu, w których pasażerów zachęcano do regularnego nawadniania się.
Beznadziejny nawiew, jaki dało się lekko wyczuć, okazał się być w rzeczywistości klimatyzacją. Rozmawiałam z konduktorem, który powiedział mi, że "klima nie daje rady" - mówi nasza czytelniczka.
Kobieta opisuje też doraźne działania, jakie podjęto. - Żeby był jakikolwiek przewiew, to pracownicy pociągu w końcu pootwierali okna... Nie dali nam też żadnej wody do picia... Nie chciałam sobie nawet wyobrażać, jaka temperatura panowała w wagonie przedziałowym. Dla mnie to coś nie do przyjęcia, przecież temperatura 35 stopni to nie Sahara, nie pojawia się w Polsce pierwszy raz w historii - żali się kobieta.
Portal o2.pl zwrócił się do rzecznika PKP Intercity z pytaniami dotyczącymi sytuacji oraz problemów z klimatyzacją w konkretnym pociągu, który kursował w piątek, 31 lipca. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi. Po jej otrzymaniu wrócimy do sprawy.