Najważniejsze informacje
- Seul wyklucza udział swoich wojsk w wojnie lub zbrojnej interwencji w rejonie cieśniny Ormuz.
- Władze analizują wzmocnienie działań osłonowych dla statków handlowych, m.in. w oparciu o misję jednostki Cheonghae.
- Prezydent polecił też sprawdzić możliwość ponownego kierowania południowokoreańskich statków na Morze Czerwone.
Wystąpienie prezydenta odbyło się w piątek w Błękitnym Domu, a deklaracja padła niespełna dwa tygodnie po wysłaniu przez rząd specjalnego zespołu, który miał ocenić sytuację bezpieczeństwa w rejonie cieśniny Ormuz. Jak podaje PAP, to właśnie rosnące ryzyko dla żeglugi skłoniło władze do przeglądu możliwych działań ochronnych. Li podkreślił, że Korea Południowa nie zmieni dotychczasowej linii w sprawie angażowania sił zbrojnych w konflikt.
Nie ma mowy o wysłaniu wojsk w celu udziału w wojnie lub interwencji zbrojnej – zadeklarował podczas konferencji prasowej.
WIDEOKim Dzong Un pokazał nowy okręt wojenny. Korea Płn. przyspiesza wyścig zbrojeń
Ochrona statków w pobliżu cieśniny Ormuz
Jednocześnie prezydent zaznaczył, że Seul musi podejmować działania służące ochronie własnych statków, szlaków transportu ropy i bezpieczeństwa obywateli. Przypomniał, że jednostka marynarki wojennej Cheonghae już wykonuje zadania związane z przeciwdziałaniem zagrożeniom, takim jak piractwo, a rząd rozważa wzmocnienie tych działań.
Prezydent poinformował też, że polecił przeanalizować możliwość ponownego wpłynięcia południowokoreańskich jednostek na Morze Czerwone.
Rezygnacja z transportu ropy naftowej z powodu niewielkiego ryzyka spowodowałaby zbyt duży cios dla gospodarki – argumentował.
Morze Czerwone i zależność od ropy z Zatoki Perskiej
W tle decyzji jest uzależnienie kraju od surowców energetycznych. Korea Południowa importuje ok. 70 proc. ropy naftowej z regionu Zatoki Perskiej, dlatego temat ochrony morskich szlaków dostaw wraca w debacie publicznej przy każdej eskalacji napięć w regionie.
Relacje USA i Korei Północnej w tle decyzji Seulu
Li odniósł się również do polityki zagranicznej, odrzucając obawy o marginalizowanie Seulu w relacjach amerykańsko-północnokoreańskich. Zastrzegł, że nie da się przesądzić, czy dojdzie do spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem, ale strona południowokoreańska ma kontynuować wstępne działania koordynacyjne, by umożliwić dialog między Waszyngtonem a Pjongjangiem.
Wątek wysłania wojsk do wsparcia USA w trwającej od 28 lutego wojnie przeciwko Iranowi wrócił w połowie sierpnia. Stało się to po tym, gdy Trump zażądał "znaczącego ograniczenia" manewrów wojsk USA i Korei Południowej, uzasadniając to kosztami ćwiczeń, relacjami z Kim Dzong Unem oraz odmową Seulu dołączenia do wojny przeciwko Iranowi.