Kartoflomat ustawiony pod Krynkami ma formę niewielkiej, drewnianej konstrukcji na dwóch kółkach od starego motocykla. Na miejscu są worki z ziemniakami oznaczone wagą oraz skrzynka, do której można wrzucić pieniądze. Druga opcja to płatność BLIK-iem. Cena pozostaje stała: 2 zł za kilogram.
Franek Perkowski podkreśla, że rozwiązanie miało pomóc w sprzedaży detalicznej ziemniaków z rodzinnego gospodarstwa. Jak mówi w rozmowie z "Faktem", wspólnie z tatą szukali dodatkowego kanału zbytu, a sam nastolatek wziął na siebie prowadzenie sprzedaży.
WIDEOPo tanie jabłka przyjeżdżają z całej Polski. "Sam zebrał 400 kg"
W praktyce wszystko sprowadza się do zaufania między sprzedającym a kupującym. –
Odpukać, nikt nie kradnie. Ludzie rzeczywiście płacą, 80 proc. transakcji to gotówka – powiedział 17-latek w rozmowie z "Faktem".
Ziemniaki z 10-hektarowego gospodarstwa. Są dwie odmiany
Rodzina Perkowskich prowadzi nieduże gospodarstwo o powierzchni 10 hektarów i zajmuje się produkcją roślinną. W kartoflomacie sprzedają ziemniaki dwóch odmian: Catania oraz Tonacja. Nastolatek przyznaje, że bywa, iż trudno nadążyć z dowożeniem kolejnych worków.
Zainteresowanie ma też swój rytm. Budka stoi przy trasie, którą poruszają się turyści odwiedzający m.in. Kruszyniany. Franek wskazuje, że największy ruch jest w niedziele, a w kilka godzin potrafi zejść nawet 90 kg ziemniaków.
Turyści robią zakupy i zdjęcia. Szkoła chwali przedsiębiorczość
Franek opowiada, że zdarza się, iż ludzie przyjeżdżają do kartoflomatu celowo: kupują ziemniaki, a przy okazji robią zdjęcia samej konstrukcji.
– Nie sądziłem, że zrobi się taki szum. Że o naszych ziemniakach będą mówiły największe telewizje – powiedział w rozmowie z "Faktem".
Pomysł ucznia zauważyła również jego szkoła. "Pomysł naszego ucznia nie tylko w nas wzbudził podziw. Wiadomość o jego niebanalnym wynalazku już obiegła internet" – przekazał w mediach społecznościowych Zespół Szkół Rolniczych w Białymstoku.
W sieci pojawiły się także komentarze osób, które skorzystały z takiej formy zakupów. "Szybko wykupują", "Ludzie są uczciwi – to bardzo budująca wiadomość", "Przedsiębiorczy, młody człowiek" oraz "Ziemniaki pyszne, kupowałam" – pisali internauci.
Drugi kartoflomat
17-latek zapowiada, że w przyszłym roku rodzina chce postawić drugi kartoflomat, tym razem już w Kruszynianach. Nastolatek nie ukrywa też, że przy niewielkim areale trudno zbudować stabilne zarobki wyłącznie przy standardowym gospodarowaniu.
Franek rozważa także poszerzenie oferty o inne lokalne produkty. W rozmowie z "Faktem" wspominał, że w przyszłości w asortymencie mogłyby pojawić się np. jajka.