Pierwsze publiczne informacje o skali strat przekazał prezes Głównego Urzędu Statystycznego Marek Cierpiał-Wolan podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Według GUS łączna utrata PKB za lata 2022–2025 została oszacowana na 490,1 mld zł.
Największą część tej kwoty przypisano sektorowi gospodarstw domowych – 292,1 mld zł. W dalszej kolejności znalazły się przedsiębiorstwa (126 mld zł) oraz sektor rządowo-samorządowy (72 mld zł).
To wstępne szacunki, GUS zapowiada dalsze obliczenia
Rzecznik GUS Krzysztof Jedlak w rozmowie z "Faktem" podkreślał, że przedstawione wartości mają charakter wstępny, a zespół urzędu planuje kontynuować prace analityczne.
WIDEOGroźby ze strony Rosji. "Element nacisku, mają nas rozbroić"
Będziemy kontynuować prace i obliczenia. Z różnych względów uznaliśmy, że już na tym etapie warto się podzielić tymi ustaleniami i to zrobiliśmy – powiedział Krzysztof Jedlak w rozmowie z "Faktem".
Jednocześnie rzecznik GUS zaznaczał, że mimo wstępnego charakteru wyliczeń urząd traktuje je jako rzetelne. W analizach uwzględniono zarówno obszary, w których wojna oddziaływała negatywnie, jak i takie, które – według przyjętych założeń – odnotowały wzrost związany np. ze zwiększonymi wydatkami publicznymi.
Jak GUS liczył utracone PKB? Model "kontroli syntetycznej"
Krzysztof Jedlak wyjaśniał, że w obliczeniach zastosowano model oparty na metodzie kontroli syntetycznej, zaczerpniętej z amerykańskiej literatury. W praktyce polega to na zestawieniu wielu danych z różnych dziedzin gospodarki i dobraniu zagranicznego punktu odniesienia, który ma możliwie najbliżej odzwierciedlać warunki rozwoju Polski sprzed wybuchu wojny.
W uproszczeniu urząd buduje tzw. "klona" – syntetyczny odpowiednik gospodarki – który do momentu wojny rozwija się w podobnym tempie jak Polska. Gdy po rozpoczęciu konfliktu ścieżki rozwoju zaczynają się rozchodzić, różnica ma pokazywać skalę strat.
Rzecznik GUS wskazywał też na element bilansu: według przyjętych obliczeń w trzech sekcjach gospodarki PKB okazał się wyższy wskutek wojny o 120 mld zł, ale po uwzględnieniu negatywnych efektów w pozostałych obszarach wynik końcowy to 490 mld zł utraconego PKB.
Paweł Kowal: prezentacje w Nowym Jorku i Waszyngtonie, plan także dla UE
Wątek szacowania skutków wojny ma również wymiar polityczny i międzynarodowy. Krzysztof Jedlak informował "Fakt", że kilka tygodni wcześniej odbyło się spotkanie w USA z udziałem Pawła Kowala, przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W ramach rozmów z przedstawicielami amerykańskiego establishmentu – w tym z kongresmenami i przedstawicielami Departamentu Stanu – zaprezentowano wstępne dane o stratach polskiej gospodarki.
Sam Paweł Kowal tłumaczył w "Fakcie", że wyniki były omawiane m.in. w Nowym Jorku przy okazji sesji ONZ poświęconej statystyce oraz w waszyngtońskich think tankach. Według posła KO celem jest pokazanie metodologii pozwalającej liczyć koszty ponoszone przez państwa trzecie w związku z wojną.
Kowal wskazywał także, że do inicjatywy – przygotowywanej wspólnie z szefem GUS – zaproszono przedstawicieli świata nauki z różnych dziedzin, w tym prawników i politologów – w prace mają włączać się uniwersytety oraz kierownictwo Sieci Łukasiewicz. Zapowiadał, że analizy obejmują nie tylko gospodarkę w wąskim rozumieniu, ale również m.in. straty powiatów przygranicznych, koszty w turystyce i wydatki związane z migracją, a zespół pracuje nad metodologią możliwą do przyjęcia na świecie.
Poseł KO informował też o planach kolejnych prezentacji. Według niego dane mają zostać pokazane m.in. partnerom z Finlandii, którzy również próbowali liczyć straty państw trzecich, a jesienią mają trafić do debaty w Parlamencie Europejskim.