Koszmar w czterech ścianach. Dramat pani Danuty i Magdaleny
Pani Danuta i jej córka Magdalena zmagają się z dramatycznymi skutkami domowej przemocy. Walczą nie tylko o sprawiedliwość, ale także o dach nad głową. Całą sprawę nagłośnili dziennikarze TVN "Uwaga".
Najważniejsze informacje
- Pani Danuta i jej córka padły ofiarą przemocy domowej.
- Mąż przekazał majątek swojej rodzinie, pozbawiając kobiet środków do życia.
- W sądzie toczy się sprawa o rozwód i o eksmisję kobiet.
Pani Danuta oraz jej córka Magdalena przez lata pracowały w gospodarstwie rolnym, które wraz z mężem pani Danuty budowały praktycznie od podstaw. Jak wspomina, "było pięknie i cudownie", jednak czas pokazał inne oblicze tego związku.
Było pięknie i cudownie. Budowa domu trwała dość długo, bo pracowaliśmy w polu. Mieliśmy wtedy 6 hektarów. A jak mąż później chodził jeszcze do pracy, to ja zajmowałam się dzieckiem i gospodarstwem. Ciężko było, trzeba było dziecko przypilnować, a zajmowałam się świniami, krowami i bykami - mówi pani Danuta dla TVN "Uwaga".
Z biegiem lat relacje w rodzinie zaczęły się psuć. - Nerwowy i agresywny zaczął być jakieś 10 lat temu - relacjonuje pani Danuta, opowiadając o przemocy fizycznej i psychicznej, której doświadczyły obie kobiety.
Nagrała ich na plaży. Spacerowicze przystawali, aby zobaczyć
Dramatyczne wydarzenia eskalowały ponad rok temu, gdy mąż pani Danuty wypchnął ją z domu i pobił. Zdarzenie to zapoczątkowało serię działań prawnych, w tym założenie Niebieskiej Karty oraz rozpoczęcie postępowania rozwodowego.
Dostałam z pięści w żebro. Myślałam, że mi pękło, ale nie miałam za co pojechać do lekarza. Czekałam aż córka wróci z pracy i dopiero zawiozła mnie na SOR. Lekarz powiedział, że trzeba zgłosić to na policję. Założyli mu Niebieską Kartę, dostał zakaz zbliżania. Na tę chwilę nie może wracać, bo toczy się postępowanie - mówi dziennikarzom pani Danuta.
Po wyprowadzce agresora, kobiety musiały stawić czoła nieoczekiwanej sytuacji. Mężczyzna przepisał całe gospodarstwo swojej siostrze, zostawiając panią Danutę i Magdalenę bez środków do życia.
Jestem okradziona z własnej pracy. Poświęciłam swoje młode lata. Musiałam ciągnikiem pracować, obornik, nie obornik, wszystko - zaznacza pani Danuta. I dodaje: - Nasz dom budowałam od podstaw, a teraz mamy z niego eksmisję.
Koszmar w czterech ścianach. Jest coraz gorzej
Po śmierci obdarowanej siostry cały majątek znalazł się w posiadaniu szwagra, co tylko pogorszyło sytuację kobiet. Szwagier wraz z mężem pani Danuty wytoczyli sprawę o eksmisję. - W te mrozy mieliśmy odłączony prąd, szwagier odłączył licznik - wspomina pani Danuta.
Prokuratura postawiła mężowi pani Danuty zarzuty związane z przemocą domową, jednak on sam nie przyznaje się do winy. - Oskarżony nie przyznał się do zarzucanego mu czynu - informuje Marek Zych z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Sprawa zwraca uwagę na luki w prawie, które pozwalają na sytuacje takie jak ta, gdy osoba budująca dom na działce męża nie ma do niego praw. Jak podkreśla adwokat Tomasz Jan Sagan, "mamy lukę w prawie i to powinno zostać naprawione".
Kobieta nagle, po ponad 30 latach, zostaje z niczym. Zdecydowaliśmy się złożyć skargę na unieważnienie aktu notarialnego, aby majątek wrócił do męża, aby pani Danuta mogła zabezpieczyć się finansowo z tego majątku - mówi adwokat Tomasz Jan Sagan.
Magdalena myślała, że założy rodzinę i będzie mogła żyć spokojnie. Nie potrafi pogodzić się z tym, że przez chorą wyobraźnię ojca wszystko, co budowali, może zostać zniszczone.