Radykał wyśle Palestyńczyków na szafot. Jak zareaguje świat?

Izrael przyjął ustawę, która umożliwia stosowanie kary śmierci i pokazowych procesów wobec osób zamieszanych w atak z 7 października 2023. - To realizacja zapowiedzi, które pojawiały się już wcześniej - mówi w rozmowie z o2.pl Michał Wojnarowicz, analityk PISM. Jak dodał, wykonanie wyroków będzie nadzorował radykalny prawicowy polityk.

Michał Wojnarowicz, Itamar Ben Gwir. W tle Gaza z 7.10.2023 r.Michał Wojnarowicz, Itamar Ben Gwir. W tle Gaza z 7.10.2023 r.
Źródło zdjęć: © Getty Images, PAP | PISM, SOPA Images
Rafał Strzelec

Knesset, czyli izraelski parlament, właśnie przyjął ustawę umożliwiającą wymierzenie kary śmierci wobec osób, które brały udział w ataku Hamasu z 7 października 2023 r. Podejrzani mają odpowiadać przed sądem w ramach pokazowych procesów. Za ustawą głosowało 93 parlamentarzystów, 27 osób wstrzymało się od głosu lub nie brało udziału w głosowaniu. Michał Wojnarowicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ds. Izraela i Palestyny, mówi w rozmowie z o2.pl, że w sprawie należy rozdzielić dwa osobne wątki.

- Izrael pod koniec marca znacząco rozszerzył przepisy umożliwiające stosowanie kary śmierci w swoim prawie antyterrorystycznym. Chodzi przede wszystkim o kodeks wojskowy stosowany wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, ale również o przepisy funkcjonujące w izraelskim prawie cywilnym - przypomina Michał Wojnarowicz.

- Ta zmiana prowadzi do sytuacji, w której kara śmierci mogłaby być stosowana przede wszystkim wobec Palestyńczyków zarówno w samym Izraelu, jak i na palestyńskich terytoriach okupowanych przez Izrael. To rozszerzenie obowiązującego prawa nie działa jednak wstecz, więc obecnie obejmowałoby osoby oskarżone o udział w atakach z 7 października. Teraz to prawo jest też badane pod kątem konstytucyjności przez izraelski Sąd Najwyższy, pełniący funkcję Trybunału Konstytucyjnego. Samo prawo zostało wprawdzie przegłosowane, ale przy wyraźnym sprzeciwie opozycji - dodaje ekspert PISM.

Kwestia powstania trybunału, który miałby sądzić sprawców masakry z 7 października, jest rzeczą odrębną. Procesy będą się opierały na przepisach ustawy dotyczącej karania za ludobójstwo. W tym przypadku przed sądem odpowiedzą osoby przebywające obecnie w izraelskich więzieniach, oskarżane o udział w atakach.

- Jest to realizacja zapowiedzi, które pojawiały się już wcześniej. Sprawcy nie będą sądzeni w zwykłym trybie, lecz przez specjalne, nowe ciało. Wprowadzono również szereg dodatkowych przepisów, w tym możliwość stosowania kary śmierci w przypadku udowodnienia zamiaru ludobójstwa lub samego aktu ludobójstwa. Skazani nie mogliby też zostać objęci ewentualnymi wymianami więźniów za zakładników. Procesy mogą mieć charakter zbiorowy. Mają być również transmitowane, co oznacza daleko idące upublicznienie całego postępowania - rozwiązanie raczej rzadko spotykane dotąd w izraelskim sądownictwie. Co istotne, ustawa została przyjęta przytłaczającą większością głosów, a sam projekt był wspólną inicjatywą części opozycji i koalicji rządowej - wskazuje Michał Wojnarowicz.

Kara śmierci w Izraelu. Jak zareaguje świat?

Ekspert przypomina, że kara śmierci w Izraelu istniała i nie została formalnie zniesiona. Ostatnia egzekucja została przeprowadzona w 1962 r. Stracono wówczas Adolfa Eichmanna, nazistowskiego zbrodniarza wojennego. Teraz, po latach, kara śmierci zostaje rozszerzona.

Pod adresem Izraela pojawiają się głosy krytyki. Informacje o wprowadzeniu kary śmierci pojawiają się w kontekście działań Izraela w Gazie, które noszą znamiona ludobójstwa.

- Pomysł specjalnego trybunału będzie budził ogromne kontrowersje, ale jednak głównie wśród aktorów zewnętrznych - uważa Michał Wojnarowicz. - Organizacje zajmujące się prawami człowieka zwracają uwagę na możliwy pokazowy charakter takich procesów, ale również na kwestie związane z domniemaniem winy i wartością materiału dowodowego. Pojawiają się zarzuty, że część zeznań lub przyznań do winy mogła zostać wymuszona warunkami przetrzymywania, przemocą czy torturami. Warto jednak pamiętać, że ze względu na skalę ataku z 7 października 2023 r. społeczny odbiór tych spraw jest zupełnie inny niż w standardowych procesach karnych - zauważa ekspert PISM.

Jak zauważył, "Izrael zrobił bardzo wiele, by osłabić swoją wiarygodność w kontekście konfliktu z Palestyńczykami i działań prowadzonych po 7 października, dlatego również forma tych procesów będzie pod bardzo silną międzynarodową obserwacją".

- Wydaje mi się jednak, że reakcje na same procesy mogą być słabsze niż krytyka działań Izraela w Strefie Gazy czy wobec marcowych zmian dotyczących kary śmierci - przyznał Wojnarowicz.

Nadzór radykała nad wykonaniem wyroków

Zdaniem naszego rozmówcy wykonanie kary śmierci, orzeczonej przez specjalny trybunał, będzie miało podobny charakter jak realizacja prawa, które wprowadzono w marcu.

- Za wykonywanie egzekucji miałaby odpowiadać izraelska Służba Więzienna. Nieprzypadkowe jest to, że podlega ona obecnie Itamarowi Ben Gwirowi - jednemu z najbardziej radykalnych izraelskich polityków i głównemu orędownikowi rozszerzenia stosowania kary śmierci wobec Palestyńczyków. Chodziło też o częściowe zdjęcie odpowiedzialności z armii, która wobec tych rozwiązań podchodziła znacznie bardziej ostrożnie. W praktyce oznacza to pozostawienie maksymalnej kontroli nad całym procesem czynnikom politycznym, a nie wojskowym czy stricte sądowym. W tym modelu kara śmierci miałaby być wykonywana przez powieszenie przez Służbę Więzienną - mówi Wojnarowicz.

Itamar Ben Gwir to postać, która wywołuje ogromne emocje. Lider partii "Żydowska siła" i minister bezpieczeństwa narodowego uczcił marcowe zmiany w prawie związane z karą śmierci... otwarciem szampana.

Jego radykalne poglądy spotykają się z ostracyzmem przywódców innych państw. Australia, Kanada, Norwegia, Nowa Zelandia i Wielka Brytania zakazały mu wjazdu na swoje terytorium i zamroziły aktywa. Lider opozycji Yair Lapid, cytowany przez "Israel Times", nazwał Ben Gwira "niebezpiecznym żydowskim faszystą".

Rząd Benjamina Netanjahu jest od Ben Gwira uzależniony, albowiem daje mu większość w Knessecie. Zdaniem Michała Wojnarowicza radykalny kierunek władz izraelskich nie musi się zmienić po wyborach w październiku 2026 r.

- Nawet jeśli obecny rząd straci władzę, trudno sobie wyobrazić, by przyszła opozycja całkowicie wycofała się z rozliczania sprawców ataków z 7 października. Zdecydowana większość izraelskiego społeczeństwa domaga się takich rozliczeń. Część krytyków nie sprzeciwia się samej idei procesów, lecz raczej ich formule i konieczności zachowania podstawowych standardów sprawiedliwości - wskazuje ekspert.

- Izraelczycy oczekują rozliczenia sprawców i niewątpliwie będzie to wykorzystywane politycznie. Istnieje też drugi wymiar – przekonanie, że państwo, w ramach swoich kompetencji, ma obowiązek wymierzyć sprawiedliwość osobom odpowiedzialnym za tak brutalny atak - dodaje Wojnarowicz.

Jak zauważa na sam koniec, kwestia kary śmierci nadal wymaga dopracowania choćby w kwestii finansowania jednego z najważniejszych procesów w historii Izraela. Tym bardziej że, jak zaznacza Wojnarowicz, jest to "sprawa o ogromnym znaczeniu politycznym i symbolicznym".

Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie