Wydawał "nieludzkie dźwięki". Horror w Warszawie
Młody mężczyzna, prawdopodobnie pod wpływem środków psychoaktywnych, wpadł w szał na warszawskim osiedlu. Krzyczał, bił głową o ziemię i wykazywał ogromną agresję. Do obezwładnienia konieczna była interwencja straży miejskiej, ratowników medycznych i policji.
Funkcjonariusze Straży Miejskiej z Warszawy opisali interwencję sprzed kilku dni. Młody mężczyzna, prawdopodobnie po spożyciu środków psychoaktywnych, wpadł w kompletny szał.
Gdy znajdowaliśmy się na wysokości krzaków, nagle coś w nich zaszeleściło, potem usłyszeliśmy dziki wrzask. Po chwili zauważyliśmy mężczyznę rzucającego się po ziemi z impetem uderzającego głową o podłoże - mówi starszy inspektor Sławomir Szczepański, który brał udział w interwencji.
Dodaje, że po oczach było widać, iż mężczyzna jest zupełnie nieobecny. "Wydawał z siebie nieludzkie, gardłowe dźwięki, wił się i jakby specjalnie uderzał tyłem głowy o twardą ziemię".
Mężczyzna nie reagował na żadne bodźce zewnętrzne. W celu zapobieżenia działaniom autoagresywnym, strażnicy błyskawicznie zastosowali blokadę głowy, tułowia i kończyn, ale widać było, że to nie wystarczy.
Na miejsce przyjechało pogotowie i dodatkowe zastępy straży miejskiej. Interwencja okazała się wyjątkowo trudna i wyczerpująca fizycznie. Mężczyzna wykazywał ogromną siłę i niekontrolowaną agresję.
O pełnym opanowaniu sytuacji można było jednak mówić dopiero, kiedy zadziałał zastrzyk uspokajający, podany przez ratowników medycznych. Mimo tego ratownicy poprosili o pomoc podczas transportowania mężczyzny do karetki. Ratownikom asystowała policja.