Łatwogang jechał całą noc. Na liczniku ponad 3,5 miliona
Łatwogang ruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, by zebrać pieniądze dla 8-letniego Maksa chorego na dystrofię mięśniową. Youtuber wszystko na żywo transmituje w sieci. Tuż po godz. 3 zatrzymał się na stacji benzynowej. Zauważył u siebie niepokojące objawy. Szukał lekarza. Ile pieniędzy udało się zebrać od początku?
Łatwogang z Zakopanego wyruszył po godz. 16. Na trasie pozdrawiało go mnóstwo osób, na rowerach towarzyszyli przyjaciele. Tuż po godz. 23 doszło do chwilowego zerwania połączenia z internetem i widzowie nie mogli oglądać youtubera. Im później, tym Łatwogang był bardziej zmęczony. Zsiadł z roweru i prowadził pojazd, a widzowie sugerowali, by zrobił dłuższy odpoczynek.
Dam z siebie wszystko, żeby dojechać dla Maksa. Oczywiście wszystko bezpiecznie, ale nie zatrzymam się, nie ma opcji - mówił podczas transmisji.
Tuż po godz. 3:20 zjechał na stację benzynową w Wolbromie. Chciał zjeść ciepły posiłek i skorzystać z toalety. Tam zauważył u siebie niepokojące objawy, szukał nawet SOR-u lub lekarza. Mówił o "białym stolcu" i "bezdechu". W trasę ponownie ruszył po godzinie 4:45. Stwierdził, że postara się ograniczyć mówienie.
O godzinie 6:30 na jego transmisji udało się zebrać ponad 3,7 mln zł. Licznik jednak rośnie w zawrotnym tempie. Udało mu się pokonać 180 kilometrów. Znajdował się w gminie Kroczyce na Śląsku. Do celu pozostało 510. Łatwogang wielokrotnie dziękował za każdą, nawet najmniejszą wpłatę.
Najdroższy lek świata. Łatwogang jedzie dla Maksa
Maks Trocki choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a — bardzo rzadką i ciężką chorobę genetyczną, która stopniowo niszczy mięśnie całego ciała.
Choroba wynika z mutacji genu odpowiedzialnego za produkcję dystrofiny — białka chroniącego mięśnie przed uszkodzeniami. Bez niego mięśnie słabną i obumierają. Maks ma 8 lat. Z czasem dziecko zaczyna tracić siłę w nogach i rękach, pojawiają się problemy z oddychaniem, osłabieniu ulega także serce.
Chłopiec może zostać poddany terapii genowej w USA. Może ona spowolnić lub częściowo zatrzymać rozwój choroby — pod warunkiem bardzo szybkiego podania leku nazywanego najdroższym na świecie, który kosztuje 12 mln zł.