Skandal na Morskim Oku. Ukrainiec wjechał autem

Ukraiński influencer Andriy Gavryliv wjechał samochodem na teren rezerwatu przyrody bezpośrednio pod Morskie Oko, łamiąc przepisy Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wszystko po to, żeby zrobić sobie "wyjątkowe zdjęcie", którym później pochwalił się publicznie na Instagramie. Za ten czyn otrzymał mandat. Pod jego postem zrobiło się ogromne poruszenie.

Ukrainiec wjechał autem na Morskie Oko.Ukrainiec wjechał autem na Morskie Oko.
Źródło zdjęć: © Instagram
Mateusz Kaluga

Morskie Oko i Tatrzański Park Narodowy to dobro narodowe. Dla wielu osób przejście 8 km jest prawdziwym wyczynem. Ukraiński influencer Andriy Gavryliv nie uszanował zakazu i wjechał swoim autem na teren rezerwatu.

Jesteśmy pierwszymi ludźmi w historii, którzy pojechali samochodem do Morskiego Oka. To było jedno z miejsc, które chcieliśmy odwiedzić podczas tej podróży, a wszyscy nasi znajomi i przyjaciele mówili, że do Morskiego Oka nie da się dojechać samochodem - napisał w sieci.

Dodawał, że myślał, iż nie ma tam drogi, są góry i jego auto nie da rady. Gdy dotarł na miejsce i zobaczył drogę, postanowił jechać.

- Przegapiłem znak, że to rezerwat przyrody, za co chcę przeprosić Polaków, bo po prostu nie wiedziałem. Kiedy wracaliśmy, zatrzymała nas policja i za taką jazdę dostałem mandat w wysokości 100 złotych i 8 punktów karnych - opisuje w sieci.

Ukrainiec przekonuje, że gdyby mógł cofnąć czas, wolałby iść pieszo, bo rozumie "jak bardzo mógł zranić czyjeś uczucia". Zapowiada pieszy powrót na Morskie Oko, jednak wcześniej wraca na Ukrainę.

Na Instagramie śledzi go ponad 870 tysięcy osób. Pod postem pojawiło się wiele negatywnych komentarzy, nie tylko ze strony Polaków. - W takich momentach rozumiesz, dlaczego Polacy nas tak traktują - napisała jedna z osób. - To wróć na Ukrainę - odpisał Andriy.

W obcym kraju trzeba respektować zasady - piszą Ukraińcy. - To zdjęcie będzie w wiadomościach w całym kraju nawet jeśli je usuniesz - dodają inni.
Wybrane dla Ciebie