Zjawisko jest rzadkie i efektowne, dlatego przyciągnęło setki spacerowiczów oraz turystów, także spoza regionu. Mimo silnych mrozów wiele osób zdecydowało się zobaczyć na własne oczy ten niezwykły krajobraz, przypominający "lodowe tsunami".
Zachwyt nad przyrodą nie zawsze jednak idzie w parze z rozsądkiem. Coraz częściej można było zaobserwować osoby wchodzące na zamarzniętą taflę morza oraz wspinające się na wysokie torosy. Szczególne zaniepokojenie wzbudza obecność dzieci na śliskim, niestabilnym lodzie.
Wypadek na torosach
Pod koniec stycznia doszło do groźnego wypadku. 17-letni chłopak spadł z kilkumetrowej lodowej ściany i uderzył głową o twardy lód. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe – straż pożarną, policję oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Poszkodowany trafił do szpitala. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, jednak zdarzenie wywołało duży niepokój wśród ratowników.
Służby apelują o rozwagę
Służby apelują o rozwagę i przypominają, że lód na morzu jest wyjątkowo nieprzewidywalny. Nawet jeśli wygląda na gruby i stabilny, może w jednej chwili pęknąć. Pod lodem występują silne prądy, a temperatura wody wynosi zaledwie kilka stopni powyżej zera. Wpadnięcie do morza w takich warunkach grozi szybkim wychłodzeniem organizmu i realnym zagrożeniem życia.
Choć torosy lodowe są fascynującym dziełem natury i prawdziwą zimową rzadkością nad Bałtykiem, służby stanowczo podkreślają, że należy je podziwiać z bezpiecznej odległości. Szczególnie ważne jest, by nie wchodzić na lód z dziećmi, które są najbardziej narażone na poślizgnięcia i poważne urazy.