Tragedia rozegrała się 15 sierpnia w Siemirowicach. Między małżonkami, 37-letnią kobietą i jej 56-letnim mężem, miało dojść do kłótni. Jakiś czas potem kobieta weszła do wody i zaczęła tonąć. Mąż próbował ją ratować. Niestety, oboje utonęli w jeziorze. Pojawiały się informacje, że kobieta była w ciąży, ale sekcja zwłok wykluczyła taką możliwość.
Portal "Zawsze Pomorze" dotarł do nowych informacji. Śledczy podali, jak miały wyglądać ostatnie chwile małżonków.
- Z wstępnych ustaleń śledztwa wynika, iż w pobliżu zbiornika wodnego w miejscowości Siemirowice, w obrębie którego znajdował się znak wskazujący na bezwzględny zakaz pływania, miało dojść do słownej sprzeczki między małżonkami, w wyniku której rzeczy osobiste małżonków zostały wrzucone do wody. Gdy kobieta weszła do wody, próbując odzyskać swoje rzeczy, w pewnym momencie zaczęła się topić. Mężczyzna, chcąc udzielić jej pomocy, wskoczył do wody, jednak również on po chwili zaczął się topić - przekazała w rozmowie z portalem "Zawsze Poorze" Joanna Gorczycka z Prokuratury Rejonowej w Lęborku.
To nie koniec śledztwa. Prokuratura ustala, czy małżonkowie byli trzeźwi w momencie zdarzenia. Trwa oczekiwanie na wyniki badań chemiczno-toksykologicznych. Tragicznie zmarłe małżeństwo H. pochodziło z powiatu lęborskiego.