Była godz. 12.30. Spójrzcie na flagę w Mielnie. Oto co robili ludzie

W niedzielę (23 sierpnia) na plaży w Mielnie wisiały czerwone flagi. Mimo tego ludzie nadal wchodzili do wody. Ujęcia z godz. 12.30 pokazują, że zakaz wchodzenia do wody nie był respektowany. Ratownicy apelują, by zachowywać zdrowy rozsądek podczas pobytu nad Bałtykiem.

Obrazki z plaży w Mielnie z 23 sierpniaObrazki z plaży w Mielnie z 23 sierpnia
Źródło zdjęć: © WebCamera | WebCamera
Rafał Strzelec

W niedzielę (23 sierpnia) warunki nad Bałtykiem są bardzo dynamiczne. Silne fale uniemożliwiają kąpiele, dlatego na przykład w Mielnie wywieszono czerwone flagi. Jak czytamy w uzasadnieniu, powodem są "fale powyżej 70 cm, z pojawiającymi się pienistymi białymi grzywami".

Dodatkowo IMGW wydało na niedzielę ostrzeżenia dla mieszkańców i turystów, którzy przebywają w okolicach Słupska i Koszalina. Mogą tam występować "burze, którym miejscami będą towarzyszyć silne opady deszczu od 20 mm do 30 mm oraz porywy wiatru do około 70 km/h"

Była godz. 12.30. Ujęcia z plaży w Mielnie

Choć czerwone flagi są wyraźnie widoczne na ratowniczych stanowiskach, nie brakuje osób, które wchodzą do wody. Sprawdziliśmy, co się działo na plaży w Mielnie około godz. 12.30. Choć obowiązuje całkowity zakaz wchodzenia do Bałtyku, niektórzy szli choćby zamoczyć stopy w "naszym" morzu.

Na kamerkach z Mielna widać też wyraźnie wysokie, spiętrzone fale. Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do nieszczęścia. Fala może bowiem przewrócić plażowicza, a prąd wsteczny porwać w głąb. Nie bez znaczenia jest fakt, że na plaży są również drewniane pale, zwane też ostrogami. Zderzenie z nimi może być także źródłem nieszczęścia.

Taki widok na plaży w Mielnie
Taki widok na plaży w Mielnie © WebCamera | WebCamera

Apele ratowników

Lekceważenie czerwonej flagi może się skończyć nieszczęściem. Przypomnijmy, że w poniedziałek (17 sierpnia) na plaży w Darłowie prąd wsteczny porwał dwie osoby, które weszły do Bałtyku mimo czerwonej flagi. Niestety, jedna z nich zginęła.

Ratownicy od lat apelują do plażowiczów o rozsądek i stosowanie się do zakazów. Były prezes WOPR Maciej Dziubich mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wchodzenie do wody mimo czerwonej flagi jest nagminne.

- Turyści, którzy przyjeżdżają nad polskie morze chcą wykorzystać swój pobyt w 100 proc. Proszę sobie wyobrazić sytuację: dorosła osoba przychodzi na kąpielisko, na wieżyczce ratowniczej powiewa czerwona flaga, ratownik w wieku 20-25 lat mówi takiemu turyście, że nie może wejść do wody, że zabrania tego regulamin. Jaką odpowiedź słyszy ratownik? Że nie po to jechał 600 kilometrów, żeby teraz się nie wykąpać. I co robi taki turysta? Przechodzi za teren kąpieliska strzeżonego i wchodzi do wody. Później słyszymy tłumaczenia w stylu, że są ładne fale, że można zrobić sobie zdjęcie - mówił w wywiadzie ratownik.

O tym, z jak dramatycznymi sytuacjami spotykają się ratownicy, mówił w rozmowie z o2.pl Arkadiusz Gradowski z Zachodniopomorskiej grupy interwencyjnej ŚLWOPR. - Mieliśmy w tamtym roku taki przypadek, że rodzina na plaży przebywała dwie godziny. O godz. 17 przyjechali, a o 19 mężczyzna, który to ratował swoich dwóch synów, już nie żył. Jednego syna wyciągaliśmy z falochronów, drugi prawie wyszedł o własnych siłach, dzięki ojcu, który pospieszył z pomocą. Niestety sam poświęcił życie dla swoich dzieci - wspominał ratownik.

Kiedy wywieszają czerwoną flagę na plaży?

Przypomnijmy, że ratownicy wywieszają czerwone flagi m.in. w sytuacjach, gdy prędkość wiatru przekracza 5 stopni w skali Beauforta, występuje fala powyżej 70 cm z pojawiającymi się pienistymi białymi grzywami, występują silne prądy wsteczne. Zakaz obowiązuje też przy temperaturze wody poniżej 14 stop. Celsjusza, kiedy widoczność jest ograniczona do 50 metrów i gdy występuje chemiczne lub biologiczne skażenie wody.

Wybrane dla Ciebie