Wielu ogrodników w tym sezonie cieszy się wyjątkowo obfitymi plonami. Jednak nie każdy jest w stanie samodzielnie zjeść czy przerobić setki kilogramów owoców. Zamiast czekać, aż dojrzałe jabłka spadną z drzew i zepsują się na trawniku, pan Robert Kasperczyk postanowił podzielić się zbiorem z lokalną społecznością.
Antonówka i Grafsztynek prosto z drzewa
W swoim przydomowym sadzie pan Robert posiada drzewa starych, cenionych odmian, takich jak Antonówka oraz Grafsztynek. To odmiany uwielbiane przez miłośników domowych przetworów, szarlotek oraz tradycyjnych kompotów.
WIDEOPo tanie jabłka przyjeżdżają z całej Polski. "Sam zebrał 400 kg"
W tym roku moje przydomowe jabłonie starych odmian obrodziły bardzo obficie. Nie ma szans, abym zagospodarował wszystkie owoce. Nie lubię, jak żywność się marnuje, więc serdecznie zapraszam po darmowe jabłka – napisał właściciel sadu w mediach społecznościowych.
Jak skorzystać z zaproszenia?
Inicjatywa ma charakter samozbiorów, co oznacza, że chętni sami zrywają owoce bezpośrednio z drzew. Właściciel udostępnia na miejscu drabinę, ułatwiającą sięgnięcie po wyżej wiszące jabłka.
O czym muszą pamiętać zainteresowani?
- Własne pojemniki: Skrzynki, wiadra czy torby na owoce należy przynieść ze sobą.
- Kontakt: Przed przyjazdem należy skontaktować się bezpośrednio z autorem wpisu, aby ustalić szczegóły i dokładny adres.
Lokalny trend darmowych samozbiorów zyskuje popularność
Darmowe samozbiory to doskonały przykład sąsiedzkiej samopomocy i dbania o środowisko. Zamiast kupować pryskane owoce w marketach, mieszkańcy mają okazję zdobyć zdrowe, ekologiczne jabłka prosto z polskiego sadu – bezpłatnie, spędzając przy tym czas na świeżym powietrzu.