Jak opisuje hiszpański dziennik "El Pais", trzy nastolatki i ciężarna 21-latka dotarły do Ceuty w czasie masowego napływu migrantów pod koniec lipca, gdy granicę przekroczyły dziesiątki tysięcy osób. Kobiety mówią o wielogodzinnym pływaniu bez zabezpieczeń, nocach na ulicy, głodzie i pragnieniu, a także o strachu przed napadami i odesłaniem do Maroka.
Jedna z nich, 17-letnia Douae z Tangeru (Maroko), wspomina, że do skoku do wody zachęciły ją informacje, iż przejście ma być łatwe. W nocy z 29 na 30 lipca weszła do morza w rejonie Castillejos i płynęła ok. trzy godziny. Po drodze widziała ludzi z dziećmi i ciało kobiety. Opowiada też o tłoku przy falochronie w El Tarajal (na granicy Maroka i hiszpańskiej Ceuty) gdy inni próbowali wdrapać się na nią w wodzie.
Douae po dopłynięciu straciła m.in. telefon i chustę. Najpierw próbowała skontaktować się z osobą znającą jej rodzinę, a gdy miasto było niemal zamknięte, nocowała na ulicy. Rodzina przesłała jej później pieniądze na wynajęcie pokoju w dzielnicy El Príncipe, ale wystarczyło to tylko na kilka dni.
WIDEOKontrola na granicy. Nie spodziewali się znaleźć tego w ciężarówce
Noclegi na ulicy i obawy przed deportacją
Po wyczerpaniu oszczędności Douae wróciła na ulicę. Podkreśla, że bała się przemocy seksualnej i złego traktowania, ale największy lęk wiązała z możliwością przymusowego powrotu do Maroka.
-Największy strach to, że mnie odeślą - podkreśla nastolatka.
Według opisywanych relacji część kobiet i dzieci znajduje schronienie na terenie obiektu sportowego w El Príncipe, gdzie lokalne stowarzyszenie sąsiedzkie stara się chronić ich przed napaścią. Wolontariusze szacowali, że przebywa tam ok. 400 kobiet i dzieci, a część osób czeka na przewiezienie do ośrodków.
Aya i Ahlan: trzecia próba przepłynięcia do Ceuty
17-letnia Aya z Larache próbowała dostać się do Ceuty wcześniej dwukrotnie. Za pierwszym razem zatrzymała ją Straż Obywatelska i zawrócono ją do Maroka. Za drugim dopłynęła na plażę El Tarajal, ale również została ujęta i odesłana.
Dopiero nad ranem 30 lipca udało jej się przepłynąć granicę. Aya mówi, że wcześniej przygotowywała się do takiej przeprawy. Płynęła w obcisłych spodniach i koszulce przez ok. cztery godziny.
Do Ceuty dotarła razem z kuzynką Ahlan, również 17-latką. Opowiadały, że po wyjściu z wody były przemoczone i zdezorientowane, a gdy nie mogły nic kupić ani znaleźć noclegu, dostały wodę od mieszkańców i spały na ulicy.
Aya zebrała potem pieniądze na kilka nocy w wynajętym pokoju w El Príncipe. Ahlan nie miała takich środków, więc sypiała m.in. na kartonach w pobliżu ośrodka dla nieletnich w dzielnicy Los Rosales oraz w zaroślach. Nastolatka relacjonowała też sytuacje, gdy osoby z zasłoniętymi twarzami miały je przeganiać, a one przenosiły się w inne miejsce.
Najtrudniejsza jest sytuacja Hibby, 21-latki z Casablanki, która jest w 8. miesiącu ciąży i spodziewa się syna. Do Ceuty przepłynęła z mężem 24-letnim Asrahem.
Hibba mówi, że noce spędzała na zewnątrz, m.in. w okolicach meczetu Sidi Embarek, śpiąc przy porzuconych meblach. W pewnym momencie trafiła na teren obiektu w El Príncipe, bo źle się poczuła. Jej mąż czekał w pobliżu w nadziei, że na miejscu pomoc zapewni Czerwony Krzyż i w razie potrzeby skieruje ją do szpitala.
Kobieta tłumaczyła, że w Maroku mieszkała z mężem w wynajmowanym lokum, ale nie byli w stanie się utrzymać. On pracował jako barber, ona w salonie paznokci. W drogę zabrali głównie telefony i dyplomy związane z edukacją. Hibba przyznawała, że martwi się o badania lekarskie i o to, co stanie się z nią i dzieckiem w sytuacji przedłużającego się oczekiwania na pomoc.