Nauczycielka miała wykorzystywać seksualnie ucznia. Ruszył proces

Mateusz Kaluga
Ruszył proces nauczycielki.Ruszył proces nauczycielki.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Douglas Sacha

Rozpoczął się proces Katarzyny K., 42-letniej nauczycielki języka angielskiego oskarżonej o wykorzystanie ucznia, który miał mieć 14 lat. Kobieta nie przyznaje się do zarzutów. Jak relacjonuje "Fakt", rozprawa została w całości utajniona, a pokrzywdzony nie pojawił się na sali z powodu stanu psychicznego.

Katarzyna K. przyszła do sądu w towarzystwie męża. Nie odpowiadała na pytania reporterów. Przed rozpoczęciem rozprawy rozmawiała tylko z obrońcami. Na pierwszą rozprawę przybyli rodzice pokrzywdzonego – podaje "Fakt".

Sędzia zdecydowała o wyłączeniu jawności całej rozprawy. Katarzyna K. nie przyznała się do zarzutów. – 19 lat pracowałam z młodzieżą i nigdy nikt mnie o nic takiego nie posądził. To są pomówienia – mówiła przed rokiem "Faktowi".

Według aktu oskarżenia do zarzucanych czynów miało dochodzić w latach 2021–2023. Pokrzywdzony miał wtedy 14 lat. Kobieta pracowała w szkole podstawowej w jednej z miejscowości pod Wadowicami. Krakowska Prokuratura Okręgowa postawiła kobiecie zarzuty wykorzystania seksualnego osoby małoletniej poniżej 15. roku życia w warunkach czynu ciągłego oraz nadużycia stosunku zależności.

Z ustaleń wynika, że chłopak przeżywał wówczas trudny czas – przypomina "Fakt". Miał problemy w kontaktach z rówieśnikami i czuł się samotny. Nauczycielka miała proponować mu wsparcie, a następnie zachęcać do spotkań poza szkołą. Nauczycielka miała dobrze znać rodzinę chłopca, a ojciec nazywał ją nawet "przyjaciółką rodziny". Prokuratura uznała, że relacja przekroczyła granice właściwe dla kontaktu pedagoga z uczniem.

Chłopak powiedział rodzicom o sprawie dopiero w 2025 r., kiedy był już pełnoletni. Wtedy zawiadomienie trafiło do prokuratury. Nastolatek był przesłuchiwany. Nie pojawił się w sądzie.

Jego stan psychiczny nie pozwala na ponowne przesłuchanie. Niestety po przesłuchaniu dochodziło kilkukrotnie do hospitalizacji, – powiedziała pełnomocniczka pokrzywdzonego Danuta Knapik w "Faktem".

Pełnomocniczka oceniła również, że dowody zebrane w postępowaniu przygotowawczym oraz przedstawione przez stronę pokrzywdzoną uzasadniały skierowanie aktu oskarżenia do sądu. Kobiecie za jej czyny grozi nawet do 15 lat więzienia. Nauczycielka została zawieszona w pracy.

Wybrane dla Ciebie