Kurort nad morzem chce ograniczyć hulajnogi. Za złamanie zakazu nawet 500 zł

Karol Osiński
Kołobrzeg ma problem z hulajnogami elektrycznymi.Kołobrzeg ma problem z hulajnogami elektrycznymi.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Krzysztof Popławski

Kołobrzeg chce zaostrzyć zasady korzystania z hulajnóg elektrycznych. Władze miasta alarmują, że rozpędzeni użytkownicy stwarzają zagrożenie dla pieszych, szczególnie na zatłoczonych deptakach. Samorządowcy chcą wprowadzenia nowych przepisów, które pozwoliłyby wyznaczać strefy zakazu jazdy i karać osoby łamiące ograniczenia mandatami sięgającymi 500 zł.

Władze nadmorskiego kurortu zwracają uwagę na niebezpieczne zachowania użytkowników hulajnóg elektrycznych. Szczególne obawy budzi jazda z dużą prędkością wśród spacerujących turystów. Latem, gdy na deptakach i chodnikach pojawiają się tłumy, ryzyko kolizji staje się jeszcze większe.

Kołobrzeg ma problem z hulajnogami elektrycznymi

Podczas konferencji prasowej prezydent Kołobrzegu Anna Mieczkowska przypomniała, że w ubiegłym roku w Polsce doszło do około 1200 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych. Zginęło w nich 11 osób, a ponad tysiąc odniosło obrażenia.

W samym Kołobrzegu w tym roku odnotowano dwa wypadki i kilkanaście kolizji z udziałem tych jednośladów.

– Mamy gigantyczny problem z prywatnymi użytkownikami, bo oni nie chcą respektować propozycji miasta – alarmuje Anna Mieczkowska.

Miasto chce zakazu jazdy hulajnogą w wybranych miejscach

Kołobrzeg podjął już działania dotyczące hulajnóg z wypożyczalni, które bywają pozostawiane na chodnikach. Trudniejsza sytuacja dotyczy jednak osób korzystających z własnych urządzeń.

Samorządowcy chcieliby dopuścić jazdę hulajnogami tylko w wyznaczonych miejscach. Obecne przepisy nie dają im jednak możliwości wprowadzenia wszystkich postulowanych ograniczeń. Miasto może między innymi zakazać poruszania się tymi pojazdami po parkach i zieleńcach.

Dlatego władze Kołobrzegu apelują o zmiany na szczeblu krajowym. Chcą wprowadzenia znaku drogowego zakazującego jazdy hulajnogami elektrycznymi na określonych odcinkach. Takie rozwiązanie pozwoliłoby precyzyjniej regulować ruch i karać osoby, które nie respektują zakazu. Mandat mógłby wynosić nawet 500 zł.

Kuracjusze popierają ograniczenia. "Niektórzy jeżdżą tyle, ile fabryka dała"

Pomysł wprowadzenia dodatkowych restrykcji spotyka się z poparciem części osób wypoczywających w Kołobrzegu. Kuracjusze zwracają uwagę przede wszystkim na prędkość, z jaką niektórzy użytkownicy poruszają się wśród pieszych.

– Powinny one poruszać się tylko w określonych miejscach i to z ograniczoną prędkością – uważa 72-letnia Julianna z Będzina.

Podobne obawy mają Mariola i Piotr z Leszna. Ich zdaniem problemem jest między innymi korzystanie z chodników zamiast dróg przeznaczonych dla rowerów.

Inne rozwiązanie proponuje Teresa z Zielonej Góry. Jej zdaniem najważniejsze może być ograniczenie prędkości, a niekoniecznie wykluczanie hulajnóg z kolejnych miejsc. Jak zaznacza, niebezpieczne zdarzenia mogą prowadzić do poważnych konsekwencji.

Na brak ostrożności zwraca uwagę również 33-letnia Danuta ze Słupcy, która opowiedziała o sytuacjach, w których musiała w ostatniej chwili odciągać dziecko z drogi nadjeżdżającej hulajnogi.

– Niektórzy jeżdżą tyle, ile fabryka dała – podsumowała.

Radni zajmą się sprawą hulajnóg

Zgodnie z zapowiedziami władz Kołobrzegu problem hulajnóg elektrycznych ma wkrótce trafić pod obrady miejskich radnych. Nie wiadomo jeszcze, czy i kiedy rząd podejmie działania w sprawie postulowanego znaku zakazu.

Władze miasta liczą, że zmiany pozwolą lepiej chronić pieszych, zwłaszcza w sezonie turystycznym, kiedy na ulicach i deptakach Kołobrzegu jest najwięcej osób.

Wybrane dla Ciebie