Wybory w Izraelu. Kampania z oskarżeniami i grafikami AI 

Anna Wajs-Wiejacka
Plakaty wyborcze premiera Izraela Benjamina Netanjahu (po lewej) i byłego szefa Sztabu Generalnego Gadiego Eisenkota (po prawej)Plakaty wyborcze premiera Izraela Benjamina Netanjahu (po lewej) i byłego szefa Sztabu Generalnego Gadiego Eisenkota (po prawej)
Źródło zdjęć: © Getty Images

Przed wtorkowymi wyborami w Izraelu kampanię zdominowały wzajemne oskarżenia i materiały generowane przez AI. Jak informuje PAP, opozycja zarzucała premierowi Benjaminowi Netanjahu straszenie wyborców i wykorzystywanie wojny politycznie. Sondaże nie dawały większości żadnemu z bloków.

Najważniejsze informacje

  • Benjamin Netanjahu opublikował w serwisie X grafikę AI przedstawiającą wybuch bomby atomowej nad Tel Awiwem.
  • Opozycja oskarżała premiera o podsycanie lęku i wykorzystywanie konfliktów do celów wyborczych.
  • Sondaże wskazywały, że żaden z głównych bloków nie zdobędzie samodzielnej większości.

Na dwa dni przed wyborami premier Benjamin Netanjahu opublikował w serwisie X grafikę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję, przedstawiającą wybuch bomby atomowej nad Tel Awiwem. W towarzyszącym jej wpisie zacytował przychylnego mu publicystę, który ostrzegał, że jeśli Izraelczycy nie zagłosują na Netanjahu, grozi im "drugi Holokaust". Jak podała PAP, był to element kampanii prawicowego Likudu, przedstawiającego premiera jako jedyną osobę zdolną zapewnić Izraelowi bezpieczeństwo.

Gadi Ajzenkot, były szef sztabu sił zbrojnych i lider centrowej partii Prosto, oskarżył premiera o kłamstwa i odwoływanie się do lęków wyborców. – Netanjahu to histeryk, jak w każdej kampanii wyborczej stosuje tę samą taktykę kłamstw i zastraszania – powiedział. Jair Golan, przewodniczący lewicowego ugrupowania Demokraci, również skrytykował premiera.


WIDEO
Izrael kontrolował Pegasusa. Nowe fakty ws. afery PiS

Trzymajcie go z dala od sieci społecznościowych. On i jego otoczenie już stracili nad sobą kontrolę pod rosnącą presją – stwierdził Golan.

Spór o możliwą operację wojskową

W końcówce kampanii pojawiły się doniesienia medialne, że Netanjahu miał rozważać przeprowadzenie przed wyborami operacji zbrojnej, która mogłaby sprowokować odwet Iranu. Szef sztabu generalnego gen. Ejal Zamir miał sprzeciwić się podjęciu takich działań bez dodatkowych konsultacji. Awigdor Liberman, lider prawicowej partii Nasz Dom Izrael, oskarżył premiera o próbę uniemożliwienia wyborów.

Nie mam wątpliwości, że Netanjahu chce siłą wciągnąć Izrael w działania zbrojne, by uniemożliwić wybory – stwierdził.

Minister obrony Israel Kac ostrzegał wcześniej, że za "każdy przyszły atak na Izrael" odpowiedzialność będą ponosili liderzy opozycji "nieustannie atakujący premiera". Ajzenkot ostro skrytykował tę wypowiedź.

Minister obrony obwiniający rywali politycznych o terrorystyczne ataki wroga, zanim do nich dojdzie, to absurd i bezprecedensowe dno debaty publicznej – ocenił.

Filmy i billboardy w kampanii wyborczej

Bezpieczeństwo było jednym z głównych tematów kampanii. Opozycja zarzucała Netanjahu brak reakcji na alarmujące sygnały przed atakiem Hamasu z 7 października oraz wykorzystywanie późniejszej wojny do celów politycznych. Ajzenkot opublikował film wygenerowany przez AI, w którym bojownik Hamasu ukryty w tunelu w Strefie Gazy zastanawia się, czego może jeszcze życzyć człowiekowi, który "chronił go przez 20 lat". Nagranie nawiązywało do zarzutów opozycji, że wcześniejsza polityka Netanjahu pozwoliła Hamasowi się uzbroić i utrzymać władzę w Strefie Gazy. Premier stanowczo temu zaprzecza.

Likud atakował także opozycję materiałami przedstawiającymi polityków razem z Mansurem Abbasem, liderem arabskiej listy Raam. Hasło "Prawica albo Palestyna" miało sugerować, że zwycięstwo przeciwników premiera uzależni przyszły rząd od arabskich ugrupowań. W lipcu Netanjahu udostępnił również film, na którym Ajzenkot zbliża się do Abbasa. Wielu odbiorców uznało, że młody mężczyzna pokazany w nagraniu przypomina syna polityka, Gala, który zginął w wojnie w Strefie Gazy. Likud temu zaprzeczył.

Według ostatnich sondaży ani Likud wraz z sojusznikami, ani ugrupowania przeciwne Netanjahu nie mogły liczyć na samodzielną większość w parlamencie. Wybory mogły więc zakończyć się wielotygodniowym impasem i próbami utworzenia nowego rządu, a w skrajnym przypadku doprowadzić do rozpisania kolejnego głosowania. Jak podała PAP, nawet zmiana rządu nie musiałaby oznaczać zasadniczej zmiany izraelskiej polityki wobec Palestyńczyków, Iranu i innych konfliktów na Bliskim Wschodzie, ponieważ stanowiska głównych rywali Netanjahu były w tych kwestiach zbliżone do jego poglądów.

Wybrane dla Ciebie