W hiszpańskich mediach społecznościowych pojawiły się szokujące obrazki. Do miasta Ceuta, położonego na afrykańskim cyplu tworzącym Cieśninę Gibraltarską, wbiegają setki migrantów z Maroka.
Jak podaje Reuters, w ciągu ostatniego tygodnia do miasta przedostało się co najmniej 1500 nielegalnych migrantów. Przybyli z Maroka przepływając przez falochron wyznaczający granicę. To kilkaset metrów, dlatego wielu migrantów próbuje dopłynąć wpław. Migranci uciekają przed ubóstwem, bezrobociem lub niestabilnością w Maroku.
Mamy do czynienia z sytuacją absolutnie kryzysową pod względem humanitarnym i społecznym - stwierdził Juan Jesus Vivas, przywódca Ceuty, cytowany przez Reuters.
Według Vivasa, obecnie średnia liczba przybyszów wynosi około 300 osób dziennie. Obawia się, że może powtórzyć się sytuacja z maja 2021 r., gdy w ciągu kilku dni do miasta przedostało się 10 tys. osób. Jednocześnie w ostatnich tygodniach wyłowiono co najmniej 60 ciał tych, którym nie udało się przedostać do Hiszpanii.
Niektórzy przybywają wyczerpani, niemal umierający, ale najszczęśliwsi przechodzą przez drogę biegnącą równolegle do morza, nawet nie patrząc na ruch uliczny - relacjonuje El País.
Hiszpański rząd poinformował, że koordynuje działania wielu ministerstw w celu wzmocnienia kontroli granicznej i zapewnienia pomocy humanitarnej.
Serwis "El Faro Ceuta" twierdzi, że marokańscy żołnierze pomagają i zachęcają nieletnich do przekraczania granicy. Hiszpańska Gwardia Cywilna ma być wykończona. W czwartek rano uratowano ciężarną kobietę, która przekroczyła granicę z mężem i dzieckiem przywiązanym do pleców.